Spis treści
- Rozbiórka baraku w Czechowicach-Dziedzicach. Urząd Miejski komentuje sprawę
- Osoby w kryzysie bezdomności w Czechowicach-Dziedzicach. Dlaczego zlikwidowano barak?
- Szczątki przy ulicy Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach. Zaskakujące kulisy odkrycia
- Zaginięcie Karoliny Wróbel a zwłoki w Czechowicach-Dziedzicach. Policja zleciła badania DNA
- Poszukiwania Karoliny Wróbel i zarzuty dla Patryka B. Co wiemy o sprawie z Czechowic-Dziedzic?
Sprawa szokującego znaleziska przy ulicy Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach zyskuje nowe tło. W poniedziałek, 2 listopada, robotnicy porządkujący działkę po demontażu starego blaszanego baraku natknęli się na ludzkie szczątki w zaawansowanym stadium rozkładu. Stan odnalezionego ciała był na tyle zły, że przybyli na miejsce funkcjonariusze policji nie potrafili nawet wstępnie określić płci zmarłego człowieka.
Kolejne informacje w tej sprawie przekazał właśnie Urząd Miejski w Czechowicach-Dziedzicach. Z ustaleń urzędników wynika, że blaszana konstrukcja mogła znajdować się na tym terenie nawet przez kilkanaście lat. Władze samorządowe postanowiły ją wyburzyć, gdyż obiekt negatywnie wpływał na estetykę okolicy, a ponadto docierały sygnały, że wewnątrz mogą przebywać osoby dotknięte kryzysem bezdomności.
Rozbiórka baraku w Czechowicach-Dziedzicach. Urząd Miejski komentuje sprawę
Zlokalizowany przy ulicy Narutowicza 4 blaszak od bardzo dawna stanowił stały element tamtejszej okolicy w Czechowicach-Dziedzicach. Choć nikt nie potrafi dokładnie określić daty jego powstania, to reprezentanci lokalnego samorządu szacują, że obiekt stał na tej działce od kilkunastu lat.
– Był to blaszany obiekt gospodarczy znajdujący się na terenie należącym do gminy Czechowice-Dziedzice. Ze względu na potrzebę uporządkowania nieruchomości podjęto decyzję o rozbiórce – przekazał w rozmowie z ESKĄ Ariel Brończyk z Urzędu Miejskiego w Czechowicach-Dziedzicach.
Urzędnik dodaje, że głównym motywem demontażu budynku była chęć doprowadzenia gminnej parceli do należytego porządku. Lokalne władze nie miały wobec tego gruntu żadnych innych planów inwestycyjnych, ograniczając swoje działania wyłącznie do likwidacji blaszaka i wysprzątania okolicy.
– Podjęliśmy decyzję o rozbiórce tego obiektu, ponieważ burzył estetykę działki. Chodziło o to, żeby uporządkować teren – tłumaczy przedstawiciel urzędu.
Zlecając te rutynowe prace porządkowe, żaden z urzędników nie zakładał tak dramatycznego finału i odnalezienia na miejscu ludzkich zwłok.
Osoby w kryzysie bezdomności w Czechowicach-Dziedzicach. Dlaczego zlikwidowano barak?
Wyszło na jaw, że stojąca od lat, nieużywana blaszana konstrukcja mogła pełnić funkcję tymczasowego lokum dla ludzi pozbawionych własnego domu.
Lokalni urzędnicy otrzymywali już wcześniej informacje sugerujące takie wykorzystanie budynku. Dodatkowym impulsem do podjęcia zdecydowanych kroków wokół opuszczonego baraku była zbliżająca się wielkimi krokami zima i związane z nią spadki temperatur.
– Tego rodzaju obiekty mogą być wykorzystywane jako prowizoryczne schronienia przez osoby w kryzysie bezdomności. Dlatego przed sezonem zimowym podejmowane są działania zmierzające do ich usuwania i porządkowania terenu. Jednocześnie gmina zapewnia osobom w kryzysie bezdomności możliwość skorzystania z miejsc w noclegowni – wyjaśnia Ariel Brończyk.
Z tego powodu władze gminy ostatecznie zleciły wyburzenie starego blaszaka. Prace rozbiórkowe miały raz na zawsze rozwiązać kwestię niszczejącego obiektu oraz poprawić wizerunek nieruchomości, jednak zamiast tego doprowadziły do ujawnienia makabrycznych szczątków.
Szczątki przy ulicy Narutowicza w Czechowicach-Dziedzicach. Zaskakujące kulisy odkrycia
Niezwykle zastanawiająca w całej sprawie jest sama chwila, w której natrafiono na ciało. Z relacji reprezentanta magistratu wynika bowiem, że pracownicy nie zauważyli zwłok w trakcie rozbierania dachu ani bocznych ścian budynku.
Makabrycznego odkrycia dokonano dopiero po całkowitym zdemontowaniu blaszanych elementów konstrukcji, kiedy na działce widoczna była już tylko dawna podłoga pokryta warstwą śmieci i nieczystości.
– Zwłoki zostały odnalezione, kiedy barak był już usunięty. Została tylko podłoga z zanieczyszczeniami – relacjonuje Ariel Brończyk.
Przedstawiciel urzędu skomentował także fotografie dokumentujące miejsce odnalezienia ciała. Podkreślił, że widniejący na kadrach gruz leżał na tej nieruchomości już wcześniej i nie był efektem samej rozbiórki.
W tej chwili śledczy nie są jeszcze w stanie określić, od jak dawna zwłoki leżały w baraku, a także co było bezpośrednią przyczyną zgonu odnalezionej osoby.
Zaginięcie Karoliny Wróbel a zwłoki w Czechowicach-Dziedzicach. Policja zleciła badania DNA
Krwawa zagadka z ulicy Narutowicza od razu skojarzyła się mieszkańcom ze sprawą Karoliny Wróbel. Licząca 24 lata mieszkanka Czechowic-Dziedzic przepadła bez wieści 3 stycznia 2025 roku i mimo zakrojonych na szeroką skalę działań, dotąd nie natrafiono na jej ślad.
Warto podkreślić, że z nieoficjalnych informacji zdobytych przez naszych dziennikarzy wynika, iż ujawnione pod barakiem ciało może należeć do kobiety. Wciąż nie udało się jednak ustalić przybliżonego wieku zmarłej.
Funkcjonariusze policji zaznaczają oficjalnie, że na ten moment nie posiadają jeszcze ekspertyz potwierdzających te doniesienia.
– Stan, w jakim znajdowało się ciało, nie pozwolił na ustalenie, czy należało ono do kobiety, czy do mężczyzny. Policjanci przeprowadzili na miejscu wszystkie niezbędne czynności, a także zabezpieczyli materiał genetyczny, który został przekazany do laboratorium. Wyniki badań DNA mają pomóc w ustaleniu tożsamości zmarłej osoby – przekazał ESCE Sławomir Kocur, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej.
Kluczowe analizy laboratoryjne wciąż są w toku, dlatego obecnie nie da się jednoznacznie powiązać znaleziska ze sprawą Karoliny Wróbel. Prokurator Anna Janik poinformowała naszą redakcję, że organy ścigania nadal czekają na dokumentację od biegłych, a wyniki testów genetycznych mają pojawić się dopiero w kolejnym tygodniu.
Dotychczasowe działania w sprawie poszukiwań Karoliny Wróbel:
Poszukiwania Karoliny Wróbel i zarzuty dla Patryka B. Co wiemy o sprawie z Czechowic-Dziedzic?
Dramat rozegrał się 3 stycznia 2025 roku, kiedy to 24-letnia Karolina Wróbel, będąca matką dwójki synów, wyszła ze swojego lokum w Czechowicach-Dziedzicach. Kobieta zamierzała jedynie kupić bułki w pobliskim sklepie i szybko wrócić, lecz nigdy więcej nie przekroczyła progu domu.
Zniknięcie młodej matki uruchomiło ogromną akcję poszukiwawczą w regionie. W działania w terenie zaangażowano liczne zastępy straży pożarnej, policję oraz wyspecjalizowanych ratowników.
Kluczowym punktem na mapie policyjnych działań stał się lokalny staw Błaskowiec. Służby wielokrotnie badały ten akwen, a jesienią 2025 roku posunięto się nawet do całkowitego wypompowania z niego wody, co jednak nie przyniosło rezultatu w postaci odnalezienia zwłok 24-latki.
W toku prowadzonego śledztwa prokuratura postawiła zarzut zabójstwa Patrykowi B., który mieszkał razem z zaginioną. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zbrodni i w październiku 2025 roku wyszedł na wolność z aresztu, a sama zagadka domniemanej śmierci kobiety wciąż czeka na rozwiązanie.
Działka, na której 2 listopada robotnicy ujawnili zmasakrowane przez czas szczątki, jest oddalona o mniej więcej trzy kilometry od miejsca, w którym po raz ostatni widziano młodą mieszkankę miasta.
Na odpowiedź, czy mamy do czynienia ze zwykłym zbiegiem okoliczności, czy też z przełomem w trwającym prawie dwa lata śledztwie, trzeba poczekać do momentu ogłoszenia rezultatów analizy DNA. Do tego czasu dane personalne zmarłej osoby pozostają tajemnicą.