Rządy Krzysztofa Matyjaszczyka w Częstochowie trwały nieprzerwanie od 2010 roku, jednak finał jego szesnastoletniej prezydentury upłynął w cieniu poważnych problemów prawnych. W lutym 2026 roku funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA) zatrzymali samorządowca. Śledczy zarzucili mu przyjęcie co najmniej 40 tys. złotych łapówki za korzystne dla jednego z przedsiębiorców zmiany w budżecie, a także uzyskanie innych korzyści majątkowych wartych minimum 129 tys. złotych. Choć polityk od początku odpierał te oskarżenia i mówił o pomówieniach, działania służb wywołały falę krytyki ze strony mieszkańców oraz innych samorządowców. Zastosowane przez prokuraturę środki zapobiegawcze sprawiły, że przez ostatnie osiem miesięcy prezydent faktycznie nie pełnił obowiązków, mając zakaz wstępu do magistratu i kontaktowania się z urzędnikami. Został też zawieszony w prawach członka Nowej Lewicy, a cała sytuacja doprowadziła ostatecznie do organizacji referendum nad jego odwołaniem.
Oficjalne dane przedstawione 26 października 2026 roku przez delegaturę Krajowego Biura Wyborczego okazały się bezlitosne dla dotychczasowych władz. W głosowaniu wzięło udział niemal 52 tys. mieszkańców, co pozwoliło na przekroczenie wymaganego progu frekwencyjnego i jednoczesne odwołanie ze stanowisk zarówno prezydenta, jak i całej rady miasta. Za dymisją samego Krzysztofa Matyjaszczyka opowiedziało się aż 97% uczestników plebiscytu, natomiast za rozwiązaniem rady głosowało „za” dokładnie 96,2% biorących udział w referendum.
Zarzuty korupcyjne nie były jedynym powodem niezadowolenia organizatorów głosowania. Inicjatorzy akcji referendalnej wytykali władzom również szerzący się w urzędzie i miejskich spółkach nepotyzm, czego przykładem miało być mianowanie partnerki, a obecnej żony prezydenta, na stanowisko szefowej Biura Ładu Korporacyjnego. Na liście grzechów znalazło się także rosnące zadłużenie Częstochowy oraz brak realizacji kluczowych projektów, w tym budowy nowoczesnego stadionu dla klubu Raków Częstochowa.
W obliczu ostatecznego rozstrzygnięcia wyborczego Krzysztof Matyjaszczyk zdecydował się na publiczną reakcję. Były już włodarz opublikował w mediach społecznościowych specjalne oświadczenie, w którym skarży się na wymierzone w niego kłamstwa oraz falę hejtu. Polityk zadeklarował jednocześnie podjęcie odpowiednich kroków prawnych w ramach toczących się obecnie postępowań.
Odwołany prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk wydał oświadczenie po referendum
Treść opublikowanego w sieci wpisu sugeruje, że miażdżąca porażka w referendum nie skłoniła samorządowca do głębszej autorefleksji czy poczucia winy. Zamiast skruchy w komunikacie pojawiły się zarzuty dotyczące celowego nakręcania spirali nienawiści. Odsunięty od władzy polityk ocenił, że mieszkańcy byli świadkami „kampanii referendalnej pełnej oszczerstw i mowy nienawiści”, która właśnie dobiegła końca.
„Jej wynik przyjąłem z szacunkiem dla demokracji i decyzji mieszkanek i mieszkańców. Przez szesnaście lat dawałem z siebie wszystko, pracując dla naszego miasta. W tym czasie Częstochowa odniosła wiele sukcesów, których nikt nam nie odbierze ani nie przekreśli. Oczywiście zdarzały się również błędy. Z każdego starałem się jednak wyciągać wnioski i nie popełniać go ponownie” – stwierdził Krzysztof Matyjaszczyk. „Na rzetelną ocenę mojej prezydentury przyjdzie czas, gdy opadną emocje i będzie można spokojnie spojrzeć na dorobek ostatnich lat. Jestem przekonany, że taki bilans pokaże znacznie więcej osiągnięć niż niepowodzeń. W ostatnim czasie usłyszeliście wiele kłamstw wymierzonych we mnie. Moi najbliżsi również doświadczyli niewyobrażalnej fali hejtu. Czas pokaże jak wielka to była manipulacja” – dodał.
W końcowej części swojego wystąpienia były włodarz zadeklarował, że zamierza „krok po kroku” konsekwentnie „dochodzić do prawdy”. Wyraził przy tym głębokie przekonanie, że ostatecznie „przyjdzie również sprawiedliwość”. „Każdej i każdemu z Was z osobna, a także Wam wszystkim razem, z całego serca dziękuję za szesnaście wspólnych lat” – podsumował.
Skutkiem skutecznego referendum jest konieczność wyznaczenia przez premiera Donalda Tuska komisarza, który pokieruje Częstochową do momentu przeprowadzenia przedterminowych wyborów. Sam szef rządu publicznie nie krył zadowolenia z takiego obrotu spraw i decyzji głosujących. Nieco bardziej powściągliwy w ocenach był współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty, który stwierdził, że „ludzie rozsądni ufają demokracji” i mają pełne prawo do reakcji przy urnach, jeśli są niezadowoleni z rządzących. Całe zamieszkanie wokół zmiany władzy wywołuje w mieście ogromne poruszenie.