Górnik Zabrze - Raków Częstochowa 3:1 (2:0) (23', 88' Sadilek, 43' Ambros - 79' Ameyaw)
Górnik Zabrze: Łubik - Olkowski, Janicki, Josema (68' Bochniewicz), Janża - Hellebrand (90+1' Donio), Sadilek, Ambros - Ikia Dimi (46' Zmrzly), Liseth (90' Sauer), Chłań (90' Podolski).
Raków Częstochowa: Zych - Arsenić, Racovițan (72' Dawidowicz), Svarnas - Ameyaw, Bulat, Repka, Amorim (46' Jean Carlos), Diaby Fadiga, Ivi - Rocha (46' Braut Brunes)
Sędzia: Paweł Raczkowski
Relacja z meczu znajduje się pod galerią ze zdjęciami kibiców. Na trybunach m.in. prezydent Karol Nawrocki
Karol Nawrocki obserwował wygraną Górnika Zabrze nad Rakowem Częstochowa
Gospodarze przystępowali do rywalizacji po serii pięciu spotkań bez zwycięstwa w lidze, bardzo licząc na zmianę tej złej passy. Zespół prowadzony przez Michala Gasparika wywalczył wprawdzie awans do półfinału krajowego pucharu, jednak w lidze wciąż potrzebował kompletu punktów. Remis wywieziony niedawno z Lublina nie przyniósł wstydu, jednak forma zaprezentowana na boisku pozostawiała wiele do życzenia. Częstochowianie z kolei zameldowali się na Śląsku po niezwykle wyczerpującym meczu we Włoszech, gdzie w Lidze Konferencji ulegli mocnej Fiorentinie wynikiem jeden do dwóch.
Wśród kibiców zgromadzonych na stadionie w Zabrzu pojawił się sam prezydent Karol Nawrocki. Początek rywalizacji należał do gości, jednak ich przewaga nie przekładała się na groźne sytuacje podbramkowe. Przełom nastąpił w 23. minucie, ale cieszył się... Górnik. Lukas Sadilek precyzyjnym i mocnym uderzeniem zza pola karnego pokonał bramkarza rywali. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Lukas Ambros przeprowadził udaną akcję indywidualną, podwyższając prowadzenie zabrzan na 2:0 i znacznie przybliżając ich do upragnionego triumfu.
Zaraz po zmianie stron trener gości wpuścił na plac gry Jonathana Brauta Brunesa, który zastąpił słabo dysponowanego Leonardo Rochę. Norweski stanął przed szansą na zdobycie gola, ale bramkarz gospodarzy Marcel Łubik popisał się pewną interwencją po sytuacyjnym strzale rywala. W 61. minucie potężnym uderzeniem popisał się Maksym Chłań, lecz futbolówka minęła bramkę. Częstochowianie starali się odrabiać straty, ale ich ataki były nieskuteczne. Wydawało się, że miejscowi mają pełną kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi, jednak w 79. minucie Karol Struski popisał się udanym wejściem w pole karne i wyłożył piłkę do Michaela Ameyaw, który strzałem z bliska dał swojemu zespołowi nadzieję na remis.
Choć goście wyraźnie uwierzyli w możliwość wyrównania, ostatnie minuty ponownie należały do podopiecznych Michala Gasparika. Decydujący cios wyprowadził duet Maksym Chłań i Lukas Sadilek, bezwzględnie wykorzystując błąd popełniony przez Zorana Arsenicia. Czeski pomocnik skompletował dublet, pieczętując wygraną gospodarzy, którzy dzięki temu zrównali się punktami z Jagiellonią Białystok. Zespół z Częstochowy musi szybko wyciągnąć wnioski, ponieważ w najbliższym czasie czeka go rewanżowe starcie z Fiorentiną oraz prestiżowy wyjazd do stolicy na mecz przeciwko Legii Warszawa.