Wyspiański po raz ostatni zaprosił na parkiet
Inicjatywa Teatru Śląskiego, która zrodziła się - jak podkreślają organizatorzy - „z pasji do życia i potrzeby bycia razem”, po raz kolejny udowodniła, że letnia przerwa w repertuarze nie oznacza ciszy przed gmachem teatru. Od 12 lipca, w każdą sobotę, katowicki Rynek tętnił muzyką i tańcem. Cykl „Roztańczony Wyspiański” przyciągał tłumy mieszkańców, oferując im wspólną zabawę przy największych przebojach muzycznych.
Siłą projektu była jego różnorodność i otwartość na propozycje. Na placu przed teatrem królowały zarówno hity italo disco, przeboje lat 70. i 2000, jak i gorące rytmy latino czy niezapomniane utwory filmowe. Formuła okazała się strzałem w dziesiątkę, tworząc wyjątkową atmosferę, w której każdy mógł poczuć się swobodnie.
Potańcówka na zakończenie wakacji
Ostatnia wakacyjna sobota, 30 sierpnia, stanowiła wielki finał letnich potańcówek. Tego wieczoru uczestnicy przenieśli się w świat gorącego karnawału, a główną atrakcją stały się warsztaty salsy. Poprowadziła je Magdalena Kocot - utytułowana tancerka, zdobywczyni pierwszego miejsca w ogólnopolskim rankingu tańca towarzyskiego i laureatka wielu prestiżowych turniejów. Jej profesjonalizm i charyzma sprawiły, że na parkiecie pojawili się zarówno początkujący, jak i bardziej zaawansowani miłośnicy tańca.
Pod okiem instruktorki uczestnicy poznawali podstawowe kroki i figury salsy, dając się ponieść energetycznej muzyce. Była to niepowtarzalna okazja, by bezpłatnie skorzystać z wiedzy profesjonalistki, która na co dzień współpracuje z klubami tanecznymi na Śląsku, szkoląc tancerzy na każdym poziomie zaawansowania. Wspólna nauka tańca przełamywała bariery i integrowała pokolenia, co doskonale wpisywało się w ideę całego cyklu.
Zobaczcie zdjęcia z sobotniej potańcówki.
Potańcówka w sercu miasta
Letnie potańcówki przed Teatrem Śląskim to coś znacznie więcej niż tylko okazja do poruszania się w rytm muzyki. To przede wszystkim fenomen społeczny, który udowodnił, jak wielka jest w mieszkańcach potrzeba wspólnego spędzania czasu w przestrzeni miejskiej. Na prowizorycznym parkiecie spotykali się ludzie w różnym wieku, o różnych umiejętnościach i doświadczeniach tanecznych. Nikt nie oceniał kroków - liczył się szczery uśmiech, radość i bliskość drugiego człowieka.
