Tragiczne wydarzenia rozegrały się 26 lipca 2025 roku na odcinku między Tychami a Katowicami (woj. śląskie). Za kierownicą niewielkiego fiata seicento siedział pochodzący z Meksyku Kevin. Obok niego znajdowała się Patrycja, u której wkrótce miał nastąpić poród. W pewnym momencie w tył ich wozu uderzyło rozpędzone BMW, wpychając fiata na kolejny pojazd. Auto zostało doszczętnie zniszczone. Aby wydobyć rannych z pułapki, strażacy musieli użyć specjalistycznego sprzętu. Poszkodowani byli nieprzytomni. Choć mężczyznę z obrażeniami przetransportowano do katowickiej lecznicy, życia ciężarnej nie zdołano uratować. Ratownicy medyczni podjęli desperacką próbę uratowania dziecka, przeprowadzając cesarskie cięcie w miejscu tragedii. Mały Bruno trafił do szpitala, gdzie niestety wkrótce zmarł.
Zrozpaczony partner zmarłej długo dochodził do siebie w placówce medycznej. Gdy tylko obudził się ze śpiączki, dotarły do niego druzgocące informacje. Nie zdołał nawet pożegnać się ze zmarłą ukochaną i ich nienarodzonym synkiem na pogrzebie. Z katowickiego szpitala wypisano go dopiero w październiku, po czym czekała go jeszcze żmudna rehabilitacja. Konieczne było założenie specjalnych śrub i płytek metalowych, by poskładać połamane kości. Choć z czasem odzyskał sprawność fizyczną, jego życie bez bliskich jest teraz pasmem cierpienia.
Sprawca tragedii na DK 86 przyznaje się do winy
Z informacji zebranych przez dziennikarzy "Super Expressu" wynika, że już niebawem kierowca odpowiedzialny za to tragiczne zdarzenie stanie przed wymiarem sprawiedliwości. Śledczy z Prokuratury Rejonowej Katowice-Południe zbliżają się do końca postępowania i lada chwila zamierzają skierować do sądu akt oskarżenia. Prawdopodobnie dojdzie do tego w lipcu 2026 roku.
„Mężczyzna odpowie za spowodowanie wypadku, w którym śmierć poniosły dwie osoby: zarówno ciężarna kobieta, jak i dziecko, którego poród przez cesarskie ciecie odebrano na miejscu zdarzenia. Zarzut obejmuje spowodowanie wypadku poprzez umyślne naruszenie zasad ruchu drogowego poprzez nieobserwowanie w należyty sposób przedpola jazdy. Ponadto zarzuty obejmują spowodowanie obrażeń realnie zagajających życiu pokrzywdzonego w wypadku mężczyzny, który kierował fiatem. Kierowca przyznał się do popełnienia czynu, wyraził żal, skruchę i złożył wyjaśnienia odpowiadające naszym ustaleniom”
– przekazał Dawid Szulik, zastępca prokuratora rejonowego Prokuratury Rejonowej Katowice Południe. Zmarła kobieta i jej malutki syn spoczęli na cmentarzu komunalnym w Tychach. Miejsce ich pochówku tonie w zniczach i pluszowych zabawkach. Wśród nich znalazł się pluszowy jamnik, przyniesiony przez załamanego ojca. Wzruszającym gestem w mediach społecznościowych pożegnał bliskich, wspominając o starożytnej meksykańskiej tradycji, by ukochani zmarli byli odprowadzani na tamten świat w towarzystwie psa. Sprawa karna pozostaje w toku.