- Prezydent Częstochowy, Krzysztof M., usłyszał poważne zarzuty korupcyjne dotyczące między innymi przyjmowania łapówek.
- Prokuratura wnioskowała o trzymiesięczny areszt, jednakże sąd w Częstochowie podjął zaskakującą decyzję.
- Jakie były podstawy decyzji sądu i czy prezydent M. pozostanie na wolności?
W czwartek po południu (26 lutego) zakończyły się wielogodzinne czynności z udziałem prezydenta w siedzibie śląskiego wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach. To właśnie tam Krzysztof M. usłyszał zarzuty.
Szczegółowe zarzuty dla Krzysztofa M., prezydenta Częstochowy
Prokuratura Krajowa, za pośrednictwem prok. Katarzyny Calów-Jaszewskiej z działu prasowego, ujawniła, że prezydentowi przedstawiono dwa zarzuty o charakterze korupcyjnym. Pierwszy z nich dotyczy przyjęcia w latach 2018-2022 korzyści majątkowej w postaci gotówki w wysokości co najmniej 40 tys. zł. Miało to nastąpić w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta, które miały na celu umożliwienie realizacji zamówienia publicznego z korzyścią dla konkretnego przedsiębiorcy.
Drugi zarzut jest równie poważny i odnosi się do przyjmowania, w okresie od września 2020 roku do co najmniej 31 października 2025 roku, od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł. Te zarzuty malują obraz systematycznego procederu korupcyjnego, który miał trwać przez wiele lat.
Sąd odmawia aresztu dla prezydenta Częstochowy
Prokuratura, mając na uwadze powagę sytuacji i zebrane dowody, skierowała do sądu wniosek o zastosowanie trzymiesięcznego aresztu tymczasowego dla samorządowca. Jednakże, sąd w Częstochowie podjął inną decyzję, odrzucając wniosek prokuratury o aresztowanie Krzysztofa M.
− Cieszę się, że wracam do domu, nie komentuję decyzji.. Tyle mam do powiedzenia − oznajmił dziennikarzom Krzysztof M. Nie chciał odnieść się do zarzutów ani udzielić żadnych dodatkowych informacji, podobnie jak jego pełnomocnik, który odesłał do prokuratury.
Polecany artykuł: