Afera w bytomskim schronisku dla zwierząt. Prezydent wyrzuca operatora. Co dalej z placówką?

2026-01-15 11:16

W środę 14 stycznia przed schroniskiem dla bezdomnych zwierząt w Bytomiu zgromadziły się dziesiątki mieszkańców, w tym społecznicy i radni, którzy domagali się natychmiastowej zmiany operatora placówki. Powodem były m.in. wywózki budek dla kotów, zaniedbania w opiece nad zwierzętami oraz fatalny stan zdrowia psów i kotów. W efekcie interwencję podjęły władze miasta, a operator schroniska — firma Anny Kornas — zostanie w najbliższym czasie zmieniony.

Afera z bytomskim schroniskiem

i

Autor: Maciej Bartków/Maciej Gwóźdź/ Facebook
  • Mieszkańcy Bytomia i okolicznych miast protestowali pod schroniskiem, co doprowadziło do incydentu z naruszeniem nietykalności cielesnej.
  • Ujawniono psa ze śrutem w łapie i potwierdzono zaniedbania w schronisku, w tym brudne pomieszczenia i chore zwierzęta.
  • Prezydent Bytomia zapowiedział zmianę operatora schroniska. Dowiedz się, dlaczego to ważne dla przyszłości zwierząt.

Protest pod bytomskim schroniskiem. Doszło do naruszenia nietykalności

Tłum mieszkańców pojawił się przed bramą schroniska przy ul. Łyszczaka w Bytomiu w godzinach porannych. Wśród protestujących byli społecznicy, m.in. Maciej Gwóźdź, oraz radny PiS Bytomia Maciej Bartków, który aktywnie włączył się w interwencję.

— Dzisiaj 14 stycznia pod schroniskiem zgromadziła się spora grupa osób zbulwersowanych faktem usuwania domków dla kotów. Zostałem poproszony o interwencję, więc natychmiast udałem się na miejsce — napisał Bartków.

Radny relacjonował dramatyczne sceny: koty wróciły na miejsce po wywózce budek i były zdezorientowane. Wraz z mieszkańcami zablokowano samochód BZUK, a na miejsce wezwano policję. Na miejscu działało 15 funkcjonariuszy. Dzięki interwencji udało się pozostawić kotom część budek, aby miały gdzie schronić się w nocy.

W trakcie wydarzeń doszło także do incydentu z naruszeniem nietykalności cielesnej jednej z kobiet pracujących w schronisku. Mł. asp. Paulina Gnietko, rzecznik prasowa Komendy Miejskiej Policji w Bytomiu potwierdziła zdarzenie.

— Naruszenie nietykalności cielesnej nie jest ścigane z urzędu. Na chwilę obecną czekamy na zgłoszenie od pokrzywdzonej. Bez zawiadomienia nie możemy wszcząć postępowania — powiedziała mł. asp. Gnietko.

Pies w dramatycznym stanie

Podczas protestu ujawniono również psa, który kulał i miał poważny uraz łapy. Mimo zapewnień pracownika schroniska, że jest to stara dolegliwość, okazało się, że w łapie zwierzęcia znajdował się śrut, a pies nigdy wcześniej nie był leczony.

— Dzięki współpracy z TOZ Radzionków i lokalnymi aktywistami pies został przewieziony do weterynarza, a następnie trafił pod opiekę fundacji i ma szansę na adopcję — informował Bartków.

Warto przypomnieć, że według radnego i dokumentacji zgromadzonej od września 2025 r., w schronisku występowały poważne zaniedbania:

  • Psy i koty były przetrzymywane w wilgotnych, brudnych pomieszczeniach.
  • Zwierzęta cierpiały na pasożyty i przewlekłe biegunki z krwią.
  • Budy dla psów posiadały niebezpieczne kolce, brakowało w nich słomy, co w zimie stwarzało zagrożenie.

Kontrole Wydziału Inżynierii Środowiska UM Bytom oraz Państwowej Inspekcji Weterynaryjnej przeprowadzone w 2025 roku potwierdziły, że warunki bytowania zwierząt były nieodpowiednie i wymagały natychmiastowej poprawy. Natomiast styczniowa kontrola nieprawidłowości nie wykazała.

Zdjęcia ze styczniowej kontroli w schronisku:

Interwencja celebrytów i aktywistów

Na miejscu pojawiła się również lokalna influencerka „Laluna”, która uczestniczyła w adopcji rannego psa i pomocy kotom. Zwierzęta, które straciły swoje budki, otrzymały tymczasowe domy, a pies trafił na leczenie i do adopcji.

Radny Bartków podkreślił, że wiele osób działających przy schronisku w sposób emocjonalny i nieprzemyślany mogło zagrozić zwierzętom, gdyby doszło do próby siłowego zabrania ich z placówki.

W odpowiedzi na akcję społeczną władze Bytomia zorganizowały konferencję prasową 15 stycznia. Prezydent Mariusz Wołosz przyznał, że sytuacja była poważna i że operator schroniska zostanie w najbliższym czasie zmieniony.

— Utraciliśmy zaufanie do obecnego operatora i do sposobu prowadzenia placówki. Znalezienie nowego będzie trudne, ale przygotujemy precyzyjne zapisy i umowy, które uniemożliwią powtórzenie takich sytuacji — tłumaczył podczas konferencji prezydent.

Przedstawiciele miasta zapewniają, że wszystkie kontrole placówki są prowadzone na bieżąco, a chore lub osłabione zwierzęta trafiają do ogrzewanych pomieszczeń.

Kontekst i finansowanie

Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt w Bytomiu działa od 2014 r. i obecnie sprawuje opiekę nad około 150 psami i 100 kotami. Obsługuje Bytom oraz dziewięć okolicznych gmin, które finansują przyjęcia zwierząt. Miasto płaci placówce około 2 mln zł rocznie.

Placówka prowadzona jest przez firmę Anny Kornas, która dodatkowo prowadzi stowarzyszenie zbierające darowizny na rzecz schroniska. Według dokumentów finansowych za 2024 r. ze zbiórek zgromadzono ponad 500 tys. zł, z czego część trafiła na wynagrodzenia zarządu.

Miasto zapewnia, że wszystkie działania podejmowane są w zgodzie z prawem i mają na celu poprawę warunków w schronisku. Operator placówki zostanie zmieniony, a przyszłe umowy mają zapewnić większą kontrolę nad funkcjonowaniem schroniska i bezpieczeństwem zwierząt.

Śląsk Radio ESKA Google News