Pijany kierowca wjechał na chodnik
Do nietypowej sytuacji doszło 8 września na terenie Bytomia. Funkcjonariusze otrzymali sygnał o mężczyźnie za kierownicą opla, który z niewiadomych przyczyn wjechał na trakt dla pieszych. Szybko ustalono, że kierowca rozpoczął swoją specyficzną jazdę chodnikiem wzdłuż ulicy Witczaka. Kiedy skręcił w ulicę Musialika postanowił trzymać się obranej wcześniej trasy i nie zamierzał wracać na jezdnię.
Szybko okazało się, że ten plan nie mógł wypalić. 74-latek z impetem wtoczył się oplem w szczelinę, która dzieliła elewację bloku i barierki zabezpieczające. Auto zostało uszkodzone i zaklinowało się tak mocno, że wyjazd o własnych siłach był całkowicie wykluczony.
Podczas rozmowy ze stróżami prawa mężczyzna zaskoczył ich swoimi wyjaśnieniami. Stwierdził otwarcie, że jechał do sklepu zaopatrzyć się w piwo, a jazda wzdłuż chodnika po prostu skracała mu dystans.
Mundurowi nie uwierzyli na słowo, że tylko chęć oszczędności czasu była powodem takiego manewru. Badanie alkomatem rozwiało wszelkie wątpliwości – w organizmie Bytomianina krążył ponad promil alkoholu.
Chęć szybkiego zakupu alkoholu zakończyła się wizytą policji, poobijanym samochodem i interwencją drogowców. Wezwani na miejsce pracownicy MZDiM musieli wyciąć przydrożne bariery, aby uwolnić zakleszczony pojazd.
Senior trafił ostatecznie do izby wytrzeźwień. Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, zabezpieczyli dowód rejestracyjny oraz skompletowali całą dokumentację ze zdarzenia.
Sprawa trafi do sądu
Ten skrót na zakupy sprowadzi na kierowcę poważne problemy, nie ograniczające się do naprawy uszkodzonego samochodu. Sprawa znajdzie swój finał przed obliczem sądu, ponieważ 74-latek prowadził auto w stanie silnego upojenia alkoholowego.
W polskim prawie dopuszczalny limit to mniej niż 0,2 promila. Przedział między 0,2 a 0,5 oznacza stan po użyciu, z kolei przekroczenie 0,5 promila to przestępstwo, określane jako stan nietrzeźwości.
Konsekwencje dla kierowców na podwójnym gazie są surowe – to nie tylko dotkliwe kary finansowe i zakaz prowadzenia aut. W skrajnych przypadkach sędzia może zasądzić nawet karę pozbawienia wolności do trzech lat.
Policja apeluje, aby krótki dystans na przykład po zakupy nie był wymówką do jazdy po spożyciu. Mieszkaniec Bytomia chciał uciąć drogę, ale finał był fatalny. Utknął między blokiem a ogrodzeniem i poniesie srogie konsekwencje swojego lekkomyślnego działania.