17 osób mogło wrócić do swoich bliskich. On po tamtej nocy już nigdy nie był taki sam

Wkraczając w gęsty dym, nie zastanawiał się nad własnym bezpieczeństwem ani nad tym, ile razy będzie musiał wracać do płonącego obiektu. Z 8 na 9 sierpnia 2025 roku starszy posterunkowy Łukasz Schön brał udział w ewakuacji bloku przy ulicy Morcinka w Chorzowie. Funkcjonariusze zdołali wyciągnąć z ognia 17 osób. Niestety, w wyniku akcji mundurowy uległ rozległemu niedotlenieniu, co poskutkowało trwałymi zmianami w układzie nerwowym.

Pożar przy ulicy Morcinka w Chorzowie. Łukasz Schön ratował ludzi

Dramatyczne wydarzenia rozegrały się w nocy z 8 na 9 sierpnia 2025 roku. W jednym z bloków mieszkalnych zlokalizowanych przy ulicy Morcinka w Chorzowie pojawił się ogień. Do akcji natychmiast skierowano patrole z drugiego komisariatu w tym mieście. W jednej z załóg znajdował się starszy posterunkowy Łukasz Schön.

Warunki na miejscu zdarzenia okazały się skrajnie trudne. Kłęby czarnego dymu drastycznie zmniejszały pole widzenia, a każde wejście do płonącego obiektu stanowiło bezpośrednie zagrożenie dla życia. Mimo tych przeciwności funkcjonariusz raz za razem wracał do zadymionych klatek schodowych, wyprowadzając lokatorów na zewnątrz.

Podczas podobnych interwencji brakuje przestrzeni na analizę ryzyka i wahanie. Gdy w pułapce znajdują się obywatele, którzy nie są w stanie sami uciec, liczą się ułamki sekund. Chorzowski policjant działał instynktownie, realizując po prostu swoje podstawowe zadanie – ochronę ludzkiego życia.

Sprawna interwencja służb mundurowych przyniosła wymierne efekty, pozwalając na bezpieczną ewakuację aż 17 mieszkańców. Za tą statystyką stoją prawdziwe ludzkie dramaty, całe rodziny i ocalone istnienia, które dzięki pomocy policjantów mogły przetrwać tę potworną noc.

Niestety, ten bohaterski czyn zakończył się wyjątkowo tragicznie dla jednego z interweniujących stróżów prawa.

Zespół Lance’a-Adamsa u policjanta z Chorzowa. Skutki dramatycznej akcji

W trakcie prowadzonych działań ratowniczych Łukasz Schön uległ głębokiemu niedotlenieniu. Ten stan wywołał u niego nieodwracalne zmiany w funkcjonowaniu układu nerwowego, co doprowadziło do zdiagnozowania u niego wyjątkowo nietypowej jednostki chorobowej, znanej w medycynie jako zespół Lance’a-Adamsa.

Wspomniane schorzenie objawia się głównie nagłymi, niekontrolowanymi zrywami mięśniowymi oraz drastycznymi problemami z utrzymaniem równowagi. Prowadzi to do znacznego obniżenia sprawności i komplikuje wykonywanie najprostszych, codziennych czynności. Dodatkowo mężczyzna musi leczyć się z powodu zespołu stresu pourazowego (PTSD), wywołanego ekstremalnymi przeżyciami z tamtej sierpniowej nocy.

Koszty, jakie poniósł za bezinteresowną chęć niesienia pomocy, okazały się niewyobrażalne i nie przeminęły po stłumieniu płomieni. Bolesne konsekwencje pożaru są obecne w jego życiu bez przerwy, degradując jego stan fizyczny i odbierając szansę na normalność, jaką znał przed tragicznym wypadkiem.

Obecnie były już funkcjonariusz potrzebuje zaawansowanej terapii i bardzo drogich ćwiczeń z zakresu neurorehabilitacji. Tylko regularne, specjalistyczne zabiegi dają mu cień szansy na częściową poprawę kondycji i chociaż minimalne odzyskanie utraconych funkcji ruchowych. W sieci powstała zbiórka na rzecz policjanta. Link jest dostępny tutaj.

Pożegnanie Łukasza Schöna. Komendant Miejski Policji w Chorzowie zabrał głos

Dokładnie 6 października w murach chorzowskiej „dwójki” zorganizowano oficjalny apel, który wieńczył karierę zawodową starszego posterunkowego Łukasza Schöna. W wydarzeniu wzięli udział najważniejsi szefowie miejskiej komendy, a także dowódcy poszczególnych podległych jednostek z terenu całego miasta.

Głos zabrali między innymi szef chorzowskich policjantów, inspektor Artur Orman, oraz jego pierwsza zastępczyni, młodszy inspektor Katarzyna Wanik. Oboje wyrazili ogromną wdzięczność za dotychczasowe poświęcenie policjanta, a na koniec oficjalnej części przekazali mu pamiątkowe prezenty.

Dowództwo i bezpośredni koledzy z patrolu zgodnie zaznaczali, że odchodzący mundurowy zawsze wykazywał się ogromnym profesjonalizmem. Mogli na nim polegać nie tylko w trakcie standardowych obchodów, ale również podczas najbardziej niebezpiecznych i nieprzewidywalnych interwencji.

Październikowa zbiórka miała zupełnie inny charakter niż standardowe przejście na emeryturę. Zebrani oficerowie chcieli oddać hołd bohaterowi, który swoją niezłomną postawą w krytycznym momencie zaważył na losach kilkunastu zupełnie obcych sobie cywilów.

Konieczność pobierania świadczenia rentowego definitywnie zamyka jego policyjny rozdział. Nie stanowi to jednak finiszu jego osobistej batalii o powrót do choćby częściowego funkcjonowania w społeczeństwie.

Policjant Łukasz uratował życie 17. osób:

Statuetka „Złota Garda” dla policjanta. Śląska Policja dziękuje za służbę

Temat bezkompromisowej postawy policjanta oraz zbiórek na jego rehabilitację przewijał się w przestrzeni publicznej już wielokrotnie. Jednym z dowodów uznania dla jego poświęcenia było specjalne uhonorowanie podczas prestiżowej, resortowej gali „Złota Garda”.

W momencie opuszczania szeregów formacji, wszelkie wyrazy wdzięczności brzmią podwójnie mocno. Należy pamiętać, że każdy noszący mundur to przede wszystkim zwykły obywatel, posiadający własną rodzinę, pasje i cele na przyszłość. Niestety, czasem role się odwracają i to właśnie stróż prawa staje się osobą wymagającą natychmiastowego wsparcia.

Dla chorzowskiego bohatera dramatyczna noc z sierpnia 2025 roku wciąż trwa, a jej echa nie zniknęły wraz z odjazdem wozów strażackich. Ewakuowani lokatorzy wrócili do swoich spraw i domów, dostając od niego drugie życie. On z kolei musiał rozpocząć najbardziej wymagającą potyczkę, której stawką jest jego własna sprawność.

Łatwo używać wielkich słów o rocie ślubowania, obowiązku służbowym i odwadze. Jednak w tym konkretnym przypadku mówimy o żywym człowieku, który w ułamku sekundy porzucił instynkt samozachowawczy i rzucił się w ogień, by wyciągnąć z niego obcych ludzi.

Łukaszu, dziękujemy za służbę, odwagę i poświęcenie. Życzymy Ci przede wszystkim zdrowia, siły i spokoju. Oby każdy kolejny dzień przynosił choć odrobinę ulgi i nadziei. Mundur można zdjąć. Ale tego, co zrobiłeś dla 17 osób, nie da się wymazać - podkreśla Śląska Policja.

ROLKI