Spis treści
- Dramatyczna diagnoza i rowerowa akcja dla Marceliny zmagającej się z rakiem
- Ciężarna z rakiem szyjki macicy. Marcelina toczy walkę o zdrowie swoje i dziecka
- Brutalne pobicie w Ostrawie. Napastnicy pomylili barwy Górnego Śląska z flagą Ukrainy
- Zbiórka dla Marceliny z nowotworem. Internauci wpłacili ponad 600 tys. zł
- Ogromne koszty leczenia raka szyjki macicy. Na co trafią zebrane środki?
- Ponad dwukrotne przekroczenie celu. Walka Marceliny trwa dalej
Dramatyczna diagnoza i rowerowa akcja dla Marceliny zmagającej się z rakiem
Inicjatywa o nazwie „Rajza dla Marceliny” zakładała niecodzienną wyprawę rowerową. Kuba Heisig postawił sobie za cel objechanie całego Górnego Śląska wzdłuż jego historycznych granic, aby w ten sposób zwrócić uwagę na zbiórkę funduszy dla swojej ukochanej.
Motywacja do podjęcia tego wyzwania wynikała z rodzinnego dramatu. Trzydziestoletnia Marcelina, wychowująca już troje dzieci i spodziewająca się czwartego potomka, otrzymała w trakcie ciąży wstrząsającą diagnozę. U kobiety wykryto raka szyjki macicy, który osiągnął już trzecie stadium zaawansowania.
Pacjentka toczy obecnie trudną walkę o przetrwanie, poddając się bardzo wyczerpującym zabiegom. Z informacji udostępnionych na stronie zbiórki wynika, że kobieta fatalnie znosi trwającą chemioterapię. Dodatkowo zmaga się z silnym osłabieniem organizmu, zakrzepicą oraz innymi uciążliwymi skutkami ubocznymi leczenia onkologicznego.
Z powodu fatalnego stanu zdrowia trzydziestolatka musiała zrezygnować z aktywności zawodowej. Podobny los spotkał Kubę, który znacznie ograniczył obowiązki w pracy, aby w pełni poświęcić się opiece nad chorą partnerką oraz ich dziećmi. Cała ta sytuacja sprawiła, że rodzina stanęła w obliczu potężnego kryzysu życiowego i finansowego.
Ciężarna z rakiem szyjki macicy. Marcelina toczy walkę o zdrowie swoje i dziecka
Lekarze przekazali tragiczne wieści o nowotworze w najmniej spodziewanym momencie, gdy cała rodzina z radością szykowała się na przyjście na świat kolejnego członka rodziny.
– Zamiast przygotowywać się do narodzin dziecka, musiałam rozpocząć walkę o dwa życia – swoje i nienarodzonego maluszka – napisała Marcelina w opisie zbiórki.
Chora mama zaznacza, że jej największym pragnieniem jest powrót do pełni sił i swoich pociech. Kobieta marzy o odzyskaniu dawnej sprawności, która pozwoliłaby jej na nowo cieszyć się zwykłą codziennością u boku najbliższych.
Sytuację komplikują jednak ogromne trudności finansowe. Rodzina zajmuje wynajmowany lokal, a poważna choroba wcale nie zwalnia ich z konieczności regulowania bieżących rachunków za utrzymanie domu.
Do standardowych opłat należy doliczyć rosnące koszty medyczne. Mowa tu o lekach nieobjętych refundacją, terapiach wspomagających, żywieniu medycznym, suplementach witaminowych, a także wydatkach na dojazdy do klinik onkologicznych i płatne wizyty u lekarzy specjalistów.
W obliczu tych wszystkich wyzwań partner kobiety doszedł do wniosku, że samo założenie wirtualnej zbiórki to za mało. Postanowił wsiąść na jednoślad i własnymi siłami nagłośnić trudną sytuację Marceliny.
Brutalne pobicie w Ostrawie. Napastnicy pomylili barwy Górnego Śląska z flagą Ukrainy
Rowerzysta wyznaczył sobie ambitny plan zgromadzenia 300 tysięcy złotych, które miały sfinansować leczenie onkologiczne i zabezpieczyć byt jego bliskich. Przejazd wzdłuż granic Górnego Śląska miał dotrzeć do szerokiego grona odbiorców, zachęcając ich do wpłacania datków na rzecz ciężarnej partnerki.
Dramat rozegrał się w sobotni wieczór w czeskiej Ostrawie. To właśnie tam, w najmniej oczekiwanym momencie, Kuba padł ofiarą brutalnego ataku ze strony agresywnych napastników.
Z informacji przekazanych przez Marcelinę wynika, że sprawcy obrzucili mężczyznę wyzwiskami, nazywając go „Ukraińcem” oraz „banderowcem”. Agresję wywołał żółto-niebieski kapelusz rowerzysty, nawiązujący do śląskich barw, który napastnicy wzięli omyłkowo za narodową flagę zaatakowanej przez Rosję Ukrainy.
Poszkodowany natychmiast poinformował o wszystkim czeskich funkcjonariuszy policji, po czym udał się do placówki medycznej na obdukcję. Pomimo dotkliwego pobicia, mężczyzna początkowo upierał się, by kontynuować rajd, wierząc, że każdy pokonany kilometr to krok w stronę wyleczenia jego ukochanej.
Ostatecznie jednak zapadła decyzja o powrocie do domu. To sama Marcelina ubłagała partnera, argumentując, że w jej obecnym stanie zdrowia nie udźwignie kolejnego stresu i woli mieć pewność, że ukochany jest całkowicie bezpieczny. Przerwanie charytatywnego przejazdu przyniosło jednak niespodziewany i bardzo pozytywny efekt.
Zbiórka dla Marceliny z nowotworem. Internauci wpłacili ponad 600 tys. zł
Informacja o rowerzyście zaatakowanym podczas charytatywnej wyprawy na rzecz ciężarnej partnerki z nowotworem lotem błyskawicy obiegła media społecznościowe. Bandycki incydent, zamiast zniweczyć plany rodziny, uruchomił potężną lawinę ludzkiej życzliwości i bezinteresownego wsparcia.
Użytkownicy internetu masowo ruszyli do wpłacania środków. Choć pierwotnie zakładano zgromadzenie 300 tys. zł, licznik na koncie Marceliny bardzo szybko przebił barierę 600 tysięcy złotych i wciąż nie chce się zatrzymać. Tysiące darczyńców zjednoczyło się, udowadniając, że na akt wandalizmu i przemocy potrafią odpowiedzieć wyłącznie czystym dobrem.
Ogromne koszty leczenia raka szyjki macicy. Na co trafią zebrane środki?
Jak wyjaśnia na stronie zbiórki chora trzydziestolatka, wszystkie zgromadzone fundusze zostaną przeznaczone na pokrycie gigantycznych kosztów terapii oraz odciążenie domowego budżetu. Środki pokryją zakup leków bez refundacji, medyczne preparaty wysokobiałkowe, specjalną suplementację oraz dojazdy do placówek onkologicznych.
Pieniądze pozwolą także na opłacenie prywatnych konsultacji u specjalistów, pokrycie najmu mieszkania i uregulowanie bieżących rachunków, których kobieta nie jest w stanie opłacać z powodu utraty pracy.
– Nie proszę o pieniądze na wygodne życie. Proszę o możliwość skupienia się na walce o zdrowie bez ciągłego strachu o to, czy wystarczy nam na podstawowe potrzeby – napisała Marcelina.
Niezmiennie głównym celem i najskrytszym pragnieniem chorej pozostaje szybki powrót do pełni sił, powrót do ukochanych dzieci i odzyskanie dawnej, spokojnej codzienności.
Ponad dwukrotne przekroczenie celu. Walka Marceliny trwa dalej
Dzieje „Rajzy dla Marceliny” stanowią doskonały dowód na to, że nawet z najgorszych sytuacji może wyniknąć coś dobrego. Choć Kuba wyruszył zebrać konkretną sumę i musiał przedwcześnie zsiąść z roweru z powodu bandyckiego napadu, to jego przekaz dotarł do milionów serc. Efektem jest ponad dwukrotne przekroczenie zakładanego budżetu.
W tym momencie priorytetem pozostaje wyłącznie leczenie onkologiczne Marceliny, która będąc w kolejnej ciąży, stawia czoła trzeciemu stadium raka szyjki macicy. Kobieta ma jednak za plecami nie tylko wspaniałego partnera i rodzinę, ale również tysiące nieznajomych, którzy nadal wspierają jej internetową zbiórkę, przesyłając darowizny i udostępniając linki w sieci.
Ostrawa po powodzi: