To było ogromne wyzwanie. 24-letni gliwiczanin Tomasz Sobania pokonał 3600 km z Chorzowa do Maratonu w Grecji i z powrotem, kończąc bieg charytatywny.
W trasie, która prowadziła przez Czechy, Słowację, Węgry, Serbię, Macedonię Północną i Grecję, był od 19 marca do 20 czerwca. Towarzyszyła mu trzyosobowa ekipa (fizjoterapeuta, kierowca i kamerzysta) w kamperze, w którym wszyscy spali.
Przed stadionem czekała dziś na niego mama, prezes areny Jan Widera i grupa kibiców.
„Ciężko było w obie strony. W stronę Grecji trudniej psychicznie, potem fizycznie. Dziś przebiegłem sto kilometrów, zacząłem o północy pod Krakowem. Wcześniej pokonałem łącznie 85 maratonów. Po drodze były problemy ze stopami, ścięgnem Achillesa, łydką, trudności zmęczeniowe. Za każdym razem dzięki fizjoterapeucie potrafiłem wybiec na trasę kolejnego dnia” – opowiadał PAP zawodnik.
Z ciekawostek...Tomek w trakcie wyprawy zużył siedem par butów.
Głównym celem wyprawy był szczytny cel. Biegacz we współpracy z Fundacją Qlavi, poprowadzi charytatywną zbiórkę na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową. Wspiera osoby z ograniczeniami i pokazuje, że aktywność fizyczna jest potrzebna każdemu bez względu na wszystko.
Przypomnijmy, że to nie pierwsza taka wyprawa. Tomasz pobiegł wcześniej w charytatywnych celach z Zakopanego do Gdyni, z Częstochowy do Rzymu (tam uczestniczył w audiencji u papieża i zebrał 50 tys. złotych dla chorej na nowotwór dziewczynki ) i z Gliwic do Barcelony (spotkał się z Robertem Lewandowskim).
W planach ma już kolejny bieg. „W przyszłym roku chcę przebiec Stany Zjednoczone z Bostonu do Los Angeles, jak Forrest Gump (bohater filmu o tym tytule). Wiem, że będzie to jeszcze trudniej zorganizować. Dziś czuję się spełniony i szczęśliwy” – stwierdził biegacz.
Trwa charytatywna zbiórka, którą promował Tomek. Pieniądze są zbierane na zakup urządzeń pozwalających niepełnosprawnym pracować i ćwiczyć w domu bez pomocy fizjoterapeuty.
Zbiórka dla podopiecznych Fundacji Qlavi.
Źródło informacji: PAP.