Spis treści
Betonowa Arka Roberta Koniecznego w Beskidach robi furorę
Początkowy zamysł inwestora był niezwykle skromny i zakładał stworzenie zaledwie 25-metrowej, drewnianej chatki na weekendowe wypady. W planach nie było architektonicznego rozmachu ani chęci budowania światowej ikony designu. Mimo to po kilku latach w beskidzkim krajobrazie stanęła bryła, która zdobyła międzynarodowy rozgłos.
Prywatna rezydencja należąca do Roberta Koniecznego od kilkunastu lat wywołuje ożywione dyskusje w branży. Część obserwatorów dostrzega w niej kosmiczny obiekt unoszący się nad przepaścią, podczas gdy inni widzą nowatorskie podejście do formy górskiego schronienia. Bez wątpienia budowla ta przyciąga wzrok i nie pozwala przejść obok siebie obojętnie.
Więcej szczegółów o procesie twórczym można znaleźć w multimedialnym reportażu serwisu Architektura Murator tutaj: Betonowa Arka Roberta Koniecznego. Reportaż multimedialny. To nie tylko historia wznoszenia murów, ale przede wszystkim fascynujący zapis śmiałych decyzji, innowacyjnych rozwiązań i architektonicznych prób, które zaowocowały powstaniem jednego z najsłynniejszych obiektów na mapie współczesnej polskiej architektury.
Arka Roberta Koniecznego w Beskidach [ZDJĘCIA]
Jak powstał słynny dom w Brennej? Widok na góry zadecydował o bryle
Pierwotne założenia mówiły o bardzo ograniczonym metrażu oscylującym wokół 25 metrów kwadratowych. Koncepcja ewoluowała w momencie, gdy twórca wraz z małżonką natrafili na niezwykły teren zlokalizowany w Brennej. Okazało się, że kluczowym atutem tej przestrzeni nie jest sam grunt, lecz fenomenalna panorama. Zmieniające się wraz z porami roku światło oraz górska sceneria stały się fundamentem całego projektu. Twórca musiał rozstrzygnąć dylemat, czy dom ma zdominować pejzaż, czy też wtopić się w tło. Rozwiązaniem okazała się nieszablonowa konstrukcja, którą celowo obrócono względem osi działki.
-
Wyjściem okazało się „odkręcenie” budynku tak, by z ziemią stykał się tylko jednym narożnikiem, a reszta zawisła nad zboczem wzgórza. W ten sposób część parteru, w której zlokalizowano sypialnie, została wywindowana na poziom pierwszego piętra - mówił w rozmowie z portalem Architektura Murator Robert Konieczny.
Polecany artykuł:
Wokół posiadłości na próżno szukać wypielęgnowanych trawników, klasycznych rabat czy wysokiego muru oddzielającego od sąsiadów. Domownicy postawili na pełną integrację z dziką przyrodą, czyniąc z niej naturalną część swojego terytorium. Pod same okna podchodzą leśne zwierzęta, a ślady ich obecności na surowym betonie traktowane są jako integralny element fasady.
-
Zwierzęta bardzo polubiły ten dom. Konie, owce, a nawet dzikie sarny i jelenie przychodzą do nas spać dosłownie pod domem. Kadłub budynku jest już cały brudny od ocierania się zwierząt o niego. To jest niesamowite – forma, która początkowo żartobliwie przypominała arkę, nabrała prawdziwego znaczenia - mówił w rozmowie z portalem Architektura Murator Robert Konieczny.
Dalsza część artykułu znajduje się poniżej.
Minimalizm i surowy beton. Beskidzka Arka doceniona przez magazyn Wallpaper
Mimo że wizualnie obiekt przypomina skomplikowaną układankę inżynieryjną, jego fundamentem była czysta użyteczność. Architekt pragnął zbudować dom solidny, niewymagający ciągłej konserwacji i odporny na upływające dekady. Zastosowany beton pełni tu funkcję nowoczesnego odpowiednika kamienia, który ma z godnością starzeć się wraz z całą konstrukcją. Wnętrza urządzono w duchu ascetycznym, gdzie główną rolę odgrywają nie dekoracje, a wpadające naturalne światło i widoki za oknami.
Wyjątkowość tego dzieła znalazła potwierdzenie w 2014 roku, kiedy to prestiżowy magazyn Wallpaper umieścił Arkę w zestawieniu najlepszych domów na świecie. Od tamtego momentu beskidzka posiadłość stanowi obowiązkowy punkt na mapie dla rzeszy projektantów, fotografów i pasjonatów nowoczesnej architektury z wielu państw.