Spis treści
Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło 23 kwietnia 2026 roku na leśnym odcinku drogi w Dąbrowie Górniczej. To właśnie tam w jadącego na rowerze posła z Sosnowca wjechał samochód osobowy. Prowadzący auto 57-latek przyznał się do winy, jednak wielokrotnie zmieniał zeznania dotyczące przebiegu tragedii. Tłumaczył się m.in. nagłą utratą przytomności, chwilowym rozkojarzeniem, a nawet zanikiem pamięci. Badania toksykologiczne wykluczyły, by sprawca był pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Chociaż w przestrzeni publicznej mnożą się teorie spiskowe sugerujące, że polityk i społecznik mógł paść ofiarą zamachu ze względu na swoją działalność, prokuratura kategorycznie ucina te spekulacje. Śledczy nie znaleźli żadnych dowodów potwierdzających celowe działanie sprawcy. Mężczyźnie postawiono zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci, za co kodeks karny przewiduje karę do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Podejrzany o spowodowanie śmiertelnego wypadku Sławomir R. opuścił areszt tymczasowy i postanowił zawalczyć o zwrot zatrzymanego prawa jazdy. 57-latek złożył oficjalną skargę, dążąc do legalnego powrotu za kierownicę jeszcze przed rozpoczęciem procesu. Podczas posiedzenia z 16 czerwca 2026 roku interesy mężczyzny reprezentował obrońca. Pełnomocnik kierowcy w wypowiedzi dla dziennika „Fakt” przekonywał, że w obecnej fazie postępowania „brak jest ustawowych przesłanek do zatrzymania prawa jazdy jego klientowi na tym etapie postępowania”. Zaznaczył również, że szanse na orzeczenie przez sąd całkowitego zakazu prowadzenia pojazdów w prawomocnym wyroku są, według linii obrony, znikome. Oczekiwania mecenasa rozminęły się jednak z rzeczywistością, ponieważ sąd stanowczo odrzucił złożone zażalenie. Wydane postanowienie ma charakter prawomocny, co jednoznacznie blokuje 57-latkowi możliwość odzyskania uprawnień do kierowania.
Ojciec i partnerka Łukasza Litewki reagują na skargę kierowcy. Mocne słowa po decyzji sądu
Prawomocna decyzja sądu uspokoiła nieco nastroje bliskich zmarłego polityka, którzy z ogromnym niesmakiem przyjęli żądania sprawcy. Obecny w sądzie Zdzisław Litewka nie krył oburzenia w wywiadzie udzielonym reporterce „Faktu”. „- Gdyby oddali mu teraz prawo jazdy to tak naprawdę świadczyłoby to o tym, jaki jest tutaj stosunek wymiaru sprawiedliwości” – skomentował bez ogródek ojciec posła. Do tych gorzkich słów przyłączyła się również partnerka zmarłego. Natalia Bacławska w swoim oświadczeniu podkreśliła stanowczo, że absolutnie nie potrafi pogodzić się z wizją, w której człowiek podejrzany o doprowadzenie do tak potwornej tragedii na drodze mógłby błyskawicznie wrócić za kierownicę.
Tymczasem śledztwo mające na celu pełne wyjaśnienie kwietniowej tragedii w Dąbrowie Górniczej jest cały czas w toku. Funkcjonariusze intensywnie pracują nad odtworzeniem dokładnego przebiegu wypadku, który wywołał poruszenie w całym kraju. Prokuratura kontynuuje przesłuchania kolejnych osób mogących wnieść istotne informacje do sprawy oraz skrupulatnie analizuje zgromadzony do tej pory materiał dowodowy. W ramach standardowych procedur śledczych wystąpiono z wnioskiem o zabezpieczenie i weryfikację nagrań z kamer nasobnych, w które wyposażeni byli mundurowi pracujący bezpośrednio na miejscu zdarzenia. Mimo szeroko zakrojonych działań, organom ścigania do tej pory nie udało się odnaleźć żadnego bezpośredniego i naocznego świadka potrącenia rowerzysty.