Z okna padły strzały w stronę przechodniów! Pijany 25-latek siał grozę

Na ulicy Mrzygłodzkiej w Zawierciu wtorkowy wieczór przerodził się w koszmar. Nieznany sprawca otworzył ogień z wiatrówki, obierając za cel niczego nieświadomych spacerowiczów. W wyniku zdarzenia ucierpiał jeden z przechodniów, natomiast funkcjonariusze szybko namierzyli strzelca. Okazał się nim nietrzeźwy 25-latek, który początkowo szedł w zaparte, usiłując uniknąć odpowiedzialności.

Strzały z okna w Zawierciu. Kula zraniła mężczyznę w rękę

Tuż po godzinie 20:00 do oficera dyżurnego lokalnej komendy wpłynęło niepokojące powiadomienie o snajperze ostrzeliwującym chodnik z pobliskiego budynku. Kiedy patrole dotarły na wskazane miejsce, mundurowi zauważyli dwóch mężczyzn ukrywających się za ogrodzeniem. Szybko wyszło na jaw, że jeden z nich ma zakrwawioną dłoń, ponieważ w trakcie przechadzki dosięgnął go śrut wystrzelony z broni pneumatycznej. Funkcjonariusze bezzwłocznie opatrzyli poszkodowanego i wezwali na miejsce zespół ratownictwa medycznego, a świadkowie zdarzenia precyzyjnie wskazali posesję, z której oddano strzały.

Zatrzymany 25-latek z Zawiercia. Ukrył wiatrówkę pod ubraniami

W wytypowanym przez przechodniów domu policjanci natrafili na kobietę oraz jej 25-letniego syna. Młody mieszkaniec stanowczo odrzucał oskarżenia o celowanie do ludzi, choć nie ukrywał, że wskazane przez świadków okno faktycznie znajduje się w jego sypialni. Stróże prawa postanowili dokładnie sprawdzić to pomieszczenie i pod stertą ubrań leżących na komodzie odkryli krótką wiatrówkę. Dalsze przeszukanie pokoju zaowocowało zabezpieczeniem długiej broni pneumatycznej, a także nabojów, kulek i magazynków. Mężczyzna natychmiast trafił do aresztu, a badanie alkomatem wykazało w jego organizmie blisko 1,5 promila.

Wyrok za chuligański wybryk. Co grozi za strzelanie do ludzi?

W obliczu zebranych dowodów zatrzymany ostatecznie zmienił wersję wydarzeń i przyznał się do zarzucanych mu czynów. Według obowiązujących przepisów karnych, za wywołanie uszczerbku na zdrowiu trwającego poniżej siedmiu dni grozi kara finansowa, ograniczenie wolności lub nawet dwuletni pobyt w zakładzie karnym. Funkcjonariusze zwracają jednak szczególną uwagę na fakt, że atakowanie przypadkowych osób na publicznej ulicy traktowane jest jako występek o charakterze chuligańskim. Taka kwalifikacja czynu bezwzględnie wiąże się z surowszym wymiarem sprawiedliwości.

QUIZ. Wiesz, ile lat grozi za to przestępstwo? W kilku przypadkach możesz doznać szoku
Pytanie 1 z 20
Jaka kara grozi za dostarczenie alkoholu osobie małoletniej?
Zabił Michała i przeciął piłą na pół