W nocy z 8 na 9 sierpnia w Chorzowie przy ul. Morcinka wybuchł tragiczny w skutkach pożar. Na miejscu jako pierwsi pojawili się policjanci, a wśród nich Łukasz Schon. Młody funkcjonariusz nie wahał się ani chwili. Jak opisują świadkowie, nie kalkulował, tylko od razu wbiegł do płonącego i zadymionego budynku, by ratować uwięzionych w środku ludzi. Jego determinacja i odwaga pozwoliły na ewakuację 17 osób.
Zawsze był człowiekiem, na którego można było liczyć – opanowany, odważny, z sercem na dłoni, pełen empatii. Był gotów nieść pomoc każdemu, kto jej potrzebował. Taki właśnie był i nadal jest Łukasz – wspomina jego kolega z formacji.
Skalę zagrożenia pokazuje fakt, że jedna z mieszkanek, do której służby nie mogły dotrzeć, w akcie desperacji wyskoczyła z okna, próbując ratować swoje życie. Dla 33-letniego policjanta z Chorzowa była to akcja, która na zawsze zmieniła jego życie.
Diagnoza, która zmieniła wszystko. Na co choruje bohaterski policjant?
Niestety, ten bohaterski czyn miał dla Łukasza dramatyczne konsekwencje. Długotrwałe przebywanie w zadymieniu spowodowało poważne niedotlenienie mózgu. To z kolei doprowadziło do rozwoju zespołu Lance’a Adamsa – rzadkiego i ciężkiego schorzenia neurologicznego. Choroba objawia się niekontrolowanymi, mimowolnymi odruchami ciała, znanymi jako mioklonie.
O jego stanie pisze także polityk Łukasz Litewka, który zaangażował się w pomoc na stronie Pomoc dla policjanta po wypadku
Pan Łukasz niestety już nigdy „nie wyszedł” z płonącego bloku. Niedotlenienie mózgu wywołało rozwój ciężkiego schorzenia neurologicznego. To nie mija, to niszczy człowieka – napisał w mediach społecznościowych Łukasz Litewka.
Dziś 33-latek zmaga się z zaburzeniami równowagi, spowolnieniem ruchowym i trudnościami z koordynacją. Nie jest w stanie poruszać się o własnych siłach i potrzebuje chodzika oraz stałej asysty. Niestety zespół Lance Adamsa jest schorzeniem trwałym oraz nieuleczalnym. Każdy dzień to dla niego walka o podstawową sprawność i samodzielność.
Pomoc dla bohatera. Ruszyła zbiórka na leczenie Łukasza
Koszty leczenia, specjalistycznej rehabilitacji neurologicznej i codziennego funkcjonowania są ogromne. Dlatego koledzy z munduru oraz Łukasz Litewka zainicjowali zbiórkę, by pomóc bohaterowi stanąć na nogi. Zebrane środki zostaną przeznaczone na specjalistyczną rehabilitację, terapie wspomagające, leczenie i niezbędny sprzęt.
Łukasz był bohaterem, zanim jeszcze założył policyjny mundur. Dziś sam potrzebuje bohaterów – ludzi, którzy nie przejdą obojętnie – apeluje jego dawny kolega Marcin, który pracował z nim jeszcze w Straży Miejskiej.
Jak podkreśla Łukasz Litewka, policjant początkowo nie chciał zgodzić się na pomoc, czując się niezręcznie. „Pan Łukasz chciał zgodzić się na 1-2 tys. zł bo uważa, że nie zasłużył na to, by ktoś obcy mu pomagał”. To najlepiej pokazuje jego skromność. Mimo że poświęcił swoje zdrowie dla innych, wciąż nie uważa się za bohatera.
„Bo wtedy wbiegł, by uratować człowieka - powiedział mi, że dziś zrobiłby to samo, taki jest, tak go wychowano - stracił zdrowie, nie stracił zasad” – podsumowuje Litewka.