Tajemniczy sklep "7biek" to nowa Biedronka. Byliśmy w środku! Czym się różni?

W Siewierzu zadebiutował nowy szyld - „7biek” z odwróconą literą „k”. Chociaż nazwa wydaje się zagadkowa, sklep należy do popularnej sieci Biedronka. Postanowiliśmy sprawdzić, jakie zasady obowiązują w tym eksperymentalnym punkcie i co o nowym koncepcie sądzą kupujący.

Szyld sklepu w Siewierzu przyciąga wzrok i budzi pewne zaciekawienie. Mimo nietypowej nazwy, symbol czerwonego owada z czarnymi kropkami oraz pierwsze litery szyldu nie pozostawiają złudzeń, że mamy do czynienia z nowym pomysłem twórców „Biedronki”. Rzeczywiście okazuje się, że sklep oznaczony jako „7biek” stanowi część tej doskonale znanej w Polsce sieci handlowej.

Nowy pomysł Biedronki. O co chodzi ze sklepem „7biek”?

Jak się okazuje, punkt w Siewierzu to unikalny projekt na mapie kraju, stanowiący poligon doświadczalny dla właścicieli marki. Eksperymentalny format ma pomóc w odpowiedzi na pytanie, czy podobne mniejsze placówki mają rację bytu w innych lokalizacjach. Ze względu na umiejscowienie w kamienicy w pobliżu rynku, powierzchnia sklepu jest zauważalnie mniejsza od standardowych dyskontów, co wymusiło adaptację do specyficznych warunków.

Najistotniejsza zmiana dla klientów dotyczy jednak promocji. W „7bieku” kupujący nie skorzystają z ofert prezentowanych w klasycznych gazetkach promocyjnych sieci. Z drugiej strony, program lojalnościowy z kartą „Moja Biedronka” wciąż funkcjonuje, a bazowe ceny artykułów nie odbiegają od tych w standardowych placówkach. Jak zaznaczają przedstawiciele sieci, cały projekt znajduje się dopiero w początkowej fazie testów.

- To jedyny taki sklep w Polsce. Sprawdzamy jak to będzie działać. Będziemy podejmować później decyzje, czy będą takie w kolejnych lokalizacjach. Proszę jeszcze nie uważać tego za jakaś pełną docelową formułę. To może jeszcze mocno ewaluować. To nie jest model docelowy. Jesteśmy w fazie testów

- przekazał w rozmowie z „Super Expressem” Konrad Nafalski z biura prasowego Biedronki.

Klienci oceniają „7biek”. Komentują nazwę i chwalą pracowników

Innowacyjny projekt sieci wywołuje spore zainteresowanie, a także zróżnicowane reakcje. Szczególnie dużo emocji i komentarzy wzbudza niekonwencjonalna nazwa z intrygującą pisownią.

- Nazwa dziwna. Literka "k" odwrócona. Siódmy biek? Przez "k"?

- zastanawia się mężczyzna spotkany w pobliżu nowego sklepu.

Część kupujących, którzy mieli już okazję odwiedzić wnętrze, zwraca uwagę przede wszystkim na panujący porządek oraz brak ścisku, który często towarzyszy łowcom promocji.

- Co się zmieniło? Jest czysto, no i nie ma tutaj promocji

- zauważa jedna z kobiet opuszczających dyskont.

Jednak największe słowa uznania padają pod adresem pracowników. Pani Maria, zapytana przez nas przed wejściem, opowiedziała historię, która świadczy o wyjątkowym podejściu obsługi do trudnych sytuacji życiowych klientów.

- Bardzo sympatyczny, uprzejmy pan, który kasuje. Poprosiłam go, bo ja mam męża po udarze i mąż nie może chodzić, i nie mogę go też na zbyt długo zostawiać. A miałam ciężkie zakupy. I poprosiłam tego pana, czy mogę za jego plecami na kilka minut zostawić torby, bo musiałam jeszcze zajść do mięsnego obok. On powiedział, że nie ma sprawy, tylko żebym nie zapomniała odebrać. Idę mu podziękować za to

- mówi pani Maria.

Przedstawiciel Biedronki tłumaczy pochodzenie nazwy „7biek”

Wiele osób zastanawia się, co kryje się za szyldem „7biek”. Czy to ukryty żart twórców, czy może nazwa ma jakieś głębsze przesłanie? Konrad Nafalski z biura prasowego Biedronki wyjaśnia, że nazwa ma intrygować i jednocześnie budzić skojarzenia z marką-matką.

- To nie jest jakiś kalambur. Ludzie kojarzą to ze znanym tekstem "six, seven". Inni mówią też o siódmym biegu, ale chodzi o to, by nazwa była inna, różniła się od znanej powszechnie marki, a jednocześnie jednoznacznie kojarzyła się z naszą siecią

- objaśnia Nafalski.

O tym, czy projekt odniesie sukces i zagości w innych miastach, zdecydują wyniki trwającego właśnie w Siewierzu testu.

 

ROLKI