Spis treści
- Pietrowice Wielkie z perspektywą praw miejskich. Głosy sprzeciwu
- Mieszkańcy odrzucili jawne deklaracje. Sprawę rozstrzygnie głosowanie
- Co da Pietrowicom Wielkim status miasta?
- Widmo połykania przez silniejszych. Strach przed reformami z zewnątrz
- Społeczność jest podzielona. Padają żądania o lepszą komunikację
- Referendum wyrocznią dla Pietrowic Wielkich
Pietrowice Wielkie z perspektywą praw miejskich. Głosy sprzeciwu
Pietrowice Wielkie, położone w powiecie raciborskim, mają szansę w niedalekiej przyszłości przeistoczyć się w miasto. Lokalne władze mocno akcentują, że taki krok to brama do zupełnie nowych szans rozwojowych, a zarazem tarcza chroniąca przed potencjalnymi zmianami w administracji kraju. Entuzjazm wójta nie do końca udzielił się jednak wszystkim obywatelom. Zebranie zorganizowane 21 października pokazało, że pytań jest mnóstwo.
Dyskusja z wójtem Adamem Wajdą pochłonęła niemal trzy godziny. Szef gminy dwoił się i troił, wymieniając korzyści płynące z miejskiego szyldu dla Pietrowic Wielkich, podczas gdy lokalna społeczność domagała się konkretów, by rozwiać narastające obawy. W trakcie wymiany zdań nie obyło się bez gorzkich słów pod adresem samorządu w kwestii przekazywania informacji opinii publicznej.
Finalnie obie strony osiągnęły konsensus. Uznano, że decyzja o tak wielkim ciężarze gatunkowym wymaga głosu samych zainteresowanych, oddanego w warunkach gwarantujących pełną poufność.
Mieszkańcy odrzucili jawne deklaracje. Sprawę rozstrzygnie głosowanie
Punktem kulminacyjnym podczas zebrania okazał się mechanizm zbierania stanowisk mieszkańców w sprawie ewentualnego awansu administracyjnego Pietrowic Wielkich. Stanowczo sprzeciwiono się koncepcji wypełniania imiennych ankiet, w których należałoby wprost zadeklarować poparcie lub sprzeciw wobec miejskich aspiracji.
W odpowiedzi na ten opór narodziła się idea zorganizowania powszechnego referendum. Propozycję tę przyjęto jednogłośnie przez aklamację, po czym wójt Adam Wajda obiecał, że bezzwłocznie uruchomi stosowne tryby urzędowe.
– Procedura ruszy w najbliższych dniach, ale jest długa i samego referendum można spodziewać się za około cztery miesiące – powiedział Radiu 90 wójt Adam Wajda.
Wszystko wskazuje więc na to, że przy urnach mieszkańcy zjawią się dopiero wiosną 2027 roku. Na ten moment otwartą kwestią pozostaje zasięg terytorialny plebiscytu – urzędnicy muszą rozstrzygnąć na podstawie przepisów, czy zagłosuje cała gmina, czy prawo głosu dostaną wyłącznie mieszkańcy samego sołectwa Pietrowice Wielkie.
Czas dzielący społeczność od głosowania wójt chce wypełnić intensywną kampanią informacyjną, która ma rozwiać wszelkie wątpliwości. Niewykluczone są kolejne spotkania twarzą w twarz z mieszkańcami.
Co da Pietrowicom Wielkim status miasta?
Argumentując za zmianą statusu miejscowości, Adam Wajda wskazywał, że to impuls niezbędny dla dalszego progresu. Wśród głównych atutów wymieniał szersze strumienie dofinansowań inwestycyjnych, napędzenie koniunktury w budownictwie jednorodzinnym oraz fachowe przygotowanie gruntów pod biznesowe projekty jutra.
Zatrzymanie kurczącej się populacji, z czym boryka się cały region, również stanowiło ważny punkt wystąpienia wójta. Jego zdaniem małe samorządy muszą antycypować ewentualne cięcia na mapie administracyjnej Polski, które zazwyczaj wzmacniają dużych graczy, pożerających mniejszych sąsiadów.
Według Wajdy, Pietrowice Wielkie muszą same zadbać o swoją siłę przyciągania, tworząc dla młodzieży takie perspektywy, by nie uciekała ona z rodzinnych stron.
Równocześnie wójt kategorycznie zaprzeczał, jakoby sama zmiana nazewnictwa z wiejskiego na miejskie wiązała się z uderzeniem po kieszeni podatników czy pęcznieniem wydatków na administrację. W rozmowach poruszono także takie zagadnienia, jak ład przestrzenny, los okolicznych rolników i harmonogram przyszłych robót publicznych.
Widmo połykania przez silniejszych. Strach przed reformami z zewnątrz
Sporo emocji wywołała nakreślona przez włodarza wizja przyszłości małych ojczyzn w dobie ujemnego przyrostu naturalnego. Wójt ostrzegał, że za jakiś czas duże miasta mogą agresywnie rozszerzać swoje granice administracyjne, uszczuplając ościenne gminy.
Żeby nie być gołosłownym, przypomniał o bolesnym dla lokalnej społeczności przypadku wcielenia części ziem Dobrzenia Wielkiego w granice potężniejszego Opola, co odbyło się mimo zmasowanych protestów ludności.
– Gdybym był prezydentem Raciborza, o to właśnie bym zabiegał – powiedział Adam Wajda, odnosząc się do hipotetycznych starań Raciborza o przyłączenie sąsiednich terenów.
Ta mocna deklaracja posłużyła jako dowód na konieczność budowy silnej pozycji samych Pietrowic Wielkich. Oczywiście na ten moment są to tylko rozważania teoretyczne, gdyż Racibórz nie poczynił żadnych oficjalnych kroków w celu aneksji sąsiadów.
Społeczność jest podzielona. Padają żądania o lepszą komunikację
Reakcje z sali były zróżnicowane – od poparcia nowej ścieżki po głęboki sceptycyzm wobec jej realnych następstw. Pytania z tłumu dotyczyły bardzo prozaicznych kwestii, takich jak to, czy rolnicy będą mogli normalnie funkcjonować i jak miasto wpłynie na ich codzienne nawyki oraz plany zagospodarowania.
Urzędnikom zarzucono również, że z planami dzielą się zdecydowanie za późno. Według zebranych, władza powinna informować o swoich zamiarach na wczesnym etapie, a nie stawiać przed faktem niemal dokonanym, odbierając czas na przetrawienie koncepcji.
Podczas debaty wracano do wcześniejszych napięć wywołanych przez kontrowersyjne inwestycje w gminie, przypominając spór o wiatraki czy storpedowany projekt budowy otaczarni asfaltu w miejscowości Kornice.
Swoim doświadczeniem dzielił się obecny na spotkaniu burmistrz Branic, Sebastian Baca. Jego gmina stosunkowo niedawno świętowała nadanie praw miejskich. Na przykładzie własnego samorządu Baca pokazywał plusy takiej transformacji, ale podkreślał jednoznacznie, że ostateczny werdykt musi należeć do samych mieszkańców Pietrowic Wielkich.
Referendum wyrocznią dla Pietrowic Wielkich
Pietrowice Wielkie pełnią funkcję ośrodka administracyjnego dla gminy wiejskiej ulokowanej w województwie śląskim (powiat raciborski). Cała gmina składa się z kilku sołectw, gromadząc około 6,4 tysiąca osób. Ewentualne ustanowienie miasta zmieniłoby szyld administracyjny samej miejscowości centralnej, ale nie musiałoby wymazać wiejskiego statusu reszty gminy.
Póki co żadne wiążące decyzje o awansie miejskim nie zapadły. Najpierw machina urzędnicza musi przygotować rzetelną kampanię informacyjną, by uzbrojeni w wiedzę obywatele mogli wypowiedzieć się w wiążącym prawnie referendum. Procedury te wymagają czasu.
Dopiero po podliczeniu głosów będzie jasne, czy urzędnicy będą mogli wykonać formalne kroki ku prawom miejskim. Na razie w Pietrowicach Wielkich zawrzało od dyskusji, a finał tej historii napisze wynik wyborczych kart.