Spis treści
Do tragicznych wydarzeń doszło 17 lipca 2025 roku na terenie Myszkowa. Wówczas 42-letni Dariusz B. odwiedził swojego 45-letniego sąsiada, do którego przyjechał quadem. Po wspólnym spożywaniu alkoholu młodszy z mężczyzn wpadł na pomysł przejażdżki. Na maszynę wsiedli również gospodarz domu oraz jego zaledwie 9-letni syn, przy czym żaden z pasażerów nie założył kasku ochronnego.
Tragiczny wypadek quada w Myszkowie. Kierowca był pijany i pod wpływem narkotyków
Dramat rozegrał się na ulicy Sikorka. Prowadzący pojazd mężczyzna zjechał nagle na lewy pas ruchu, a następnie z potężnym impetem rozbił quada o przydrożne drzewo, co przyniosło fatalne konsekwencje.
Ciężko ranny 45-latek został przetransportowany do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy walczących o jego życie, mężczyzna zmarł 23 lipca, dokładnie sześć dni po wypadku. Poważnych obrażeń ciała doznał także jego 9-letni syn, który z licznymi złamaniami i urazami wewnętrznymi musiał przejść specjalistyczne leczenie w placówce medycznej.
Przeprowadzone testy wykazały w organizmie Dariusza B. obecność amfetaminy oraz około 1,3 promila alkoholu. Na tym jednak lista przewinień się nie kończy. Powołany biegły z dziedziny rekonstrukcji wypadków wyliczył, że kierowca przekroczył dozwoloną w obszarze zabudowanym prędkość aż o 35 km/h, przewożąc w dodatku pasażerów bez wymaganych kasków.
Zarzuty dla Dariusza B. po śmiertelnym wypadku. Sprawca zmienił zeznania
W następstwie tragedii śledczy postawili Dariuszowi B. zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym podczas jazdy po pijanemu i pod działaniem środków psychotropowych. W pierwszej fazie śledztwa podejrzany nie przyznawał się do winy i zasłaniał niepamięcią co do przebiegu zdarzenia.
Swoją postawę zmienił dopiero na późniejszym etapie postępowania, kiedy to ostatecznie przyznał się do postawionego mu zarzutu. Mimo jednoznacznych wyników badań laboratoryjnych, konsekwentnie wypierał się jednak zażywania amfetaminy.
Pracujący jako elektromonter mężczyzna miał wcześniej czystą kartotekę karną. Po wypadku zastosowano wobec niego tymczasowy areszt, a za spowodowanie śmiertelnego wypadku po alkoholu i narkotykach groziło mu od 5 do 20 lat więzienia.
Apelacja prokuratury i surowszy wyrok za wypadek w Myszkowie
Pierwszy wyrok zapadł 24 czerwca 2026 roku przed Sądem Rejonowym w Myszkowie, który wymierzył Dariuszowi B. karę pięciu lat pozbawienia wolności oraz dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Sąd zobowiązał również oskarżonego do wypłaty 100 tys. zł zadośćuczynienia dla syna ofiary i 50 tys. zł dla wdowy.
Takie rozstrzygnięcie nie usatysfakcjonowało jednak oskarżycieli publicznych. Prokuratura oceniła, że pięć lat odsiadki to kara zbyt niska w obliczu skali tej tragedii.
„Prokurator uznał karę wymierzoną Dariuszowi B. za rażąco łagodną. W złożonej apelacji wniósł o skazanie oskarżonego na karę 7 lat pozbawienia wolności” – poinformował prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Akta sprawy trafiły do Sądu Okręgowego w Częstochowie, który 5 listopada 2026 roku wydał ostateczne i prawomocne orzeczenie. Sędziowie częściowo uwzględnili wniosek oskarżyciela i podwyższyli Dariuszowi B. wymiar kary do sześciu lat więzienia.