W czwartek, 23 kwietnia, na ulicy Kazimierzowskiej między Dąbrową Górniczą a Sosnowcem rozegrał się dramat. Niespodziewanie 57-letni kierowca mitsubishi zjechał na przeciwległy pas i z impetem uderzył w jadącego na rowerze posła Łukasza Litewkę. Ze wstępnych policyjnych ustaleń wynika, że sprawca zdarzenia mógł zasnąć za kierownicą lub nagle zasłabnąć w trakcie jazdy.
Zaraz po dramatycznych wydarzeniach śląska policja przerwała milczenie. Mundurowi natychmiast opublikowali pilny apel, w którym prosili o pilne zgłaszanie się na komendę świadków tego wstrząsającego wypadku drogowego. Sprawa od samego początku budzi ogromne poruszenie.
Medycy błyskawicznie przystąpili do walki o życie 36-latka. Niestety, dramatyczna reanimacja nie przyniosła pożądanego skutku i znany polityk zmarł na miejscu. Z powodu ogromnej siły zderzenia służby ratunkowe i śledcze pracowały na miejscu przez wiele godzin, a ruch na trasie był w tym czasie całkowicie wstrzymany. Zatrzymany 57-latek przeszedł badanie alkomatem, które wykluczyło obecność alkoholu w jego organizmie. Śledczy zlecili dodatkowo pobranie krwi do dokładnej analizy laboratoryjnej, analizując wszystkie możliwe scenariusze, w tym nagłe pogorszenie stanu zdrowia sprawcy przed uderzeniem.
Trasa, na której zginął parlamentarzysta, łączy Strzemieszyce z sosnowieckim Kazimierzem Górniczym. Jest to niezwykle zatłoczony fragment miasta, którego zła jakość nawierzchni od dawna martwiła rowerzystów, kierowców oraz pieszych. Już znacznie wcześniej zaniepokojona społeczność alarmowała władze, że odcinek ten wymaga błyskawicznej naprawy ze względów bezpieczeństwa.
Natalia Bacławska o stracie Łukasza Litewki. Partnerka wyznała, czego się bał
W obliczu niewyobrażalnej tragedii Natalia Bacławska nie tylko przeżywa własną żałobę, ale staje się ogromnym oparciem dla rodziców zmarłego. Kobieta wyznała w rozmowie z dziennikarką „Super Expressu”, że Łukasz Litewka był cudownym człowiekiem. Podczas rozmowy nie była w stanie ukryć głębokich emocji, podkreślając wybitną empatię swojego partnera wobec drugiego człowieka.
Nie znałam lepszej osoby, był moją największą miłością w życiu… Chcę prawdy - nie pozwólmy żeby przepadła, nie pozwólmy, żeby ziarno, które zasiał umarło razem z nim, nie pozwólmy mówić o nim źle - apeluje, podkreślając, że zawsze będzie w jej sercu.
- On kochał ludzi, kochał zwierzęta i nie oczekiwał niczego w zamian. Jest niesamowitym darem, który Bóg zabrał tak szybko - mówi Natalia Bacławska.
Kobieta wyjaśniał także, że była jedna rzecz, której się bał.
Że nie zdąży pomóc wszystkim, którzy tego potrzebują - powiedziała.
Na poboczu przy krawężniku zgromadzono niezliczone lampiony i położono dziesiątki pachnących wiązanek kwiatów. Odwiedzający to miejsce ludzie pogrążają się w milczącej zadumie. Niektórzy stają tam zaledwie na ułamek sekundy, inni tkwią w bezruchu przez dłuższą chwilę, zupełnie nie mogąc otrząsnąć się z szoku.
W oczach zgromadzonego tłumu można wyczytać jedno, bardzo wymowne pytanie: "dlaczego?!".