Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Bytomiu odpowiada miastu. „To nie my zawiniliśmy”

2026-01-16 14:00

Decyzja władz Bytomia o zmianie operatora schroniska dla bezdomnych zwierząt wywołała lawinę emocji i oskarżeń. W centrum sporu znalazła się Anna Kornas, wieloletnia zarządczyni placówki, która stanowczo odpiera zarzuty miasta i mówi wprost: odpowiedzialność za kluczowe zaniedbania spoczywa na urzędzie, nie na schronisku. Jej oświadczenie to nie tylko obrona własnego imienia, ale także głos w sprawie granic odpowiedzialności samorządu za los zwierząt.

Schronisko bytom

i

Autor: Maciej Bartków/Cztery łapy w potrzebie / Facebook

Schronisko odpowiada miastu: „Ta decyzja jest niezrozumiała i krzywdząca”

Po czwartkowej konferencji prasowej prezydenta Bytomia, podczas której zapowiedziano zmianę operatora schroniska dla bezdomnych zwierząt, głos zabrała Anna Kornas — obecna zarządczyni placówki. W obszernym oświadczeniu nie kryje oburzenia i podkreśla, że narracja zaprezentowana przez miasto stoi w sprzeczności z dotychczasową współpracą z urzędnikami.

— Decyzja podjęta przez Prezydenta Miasta jest dla mnie i moich pracowników niezrozumiała i oburzająca. Przez ostatnie miesiące Urząd Miasta prowadził ze mną zupełnie inną narrację niż ta, którą zaprezentowano publicznie — wskazuje Kornas.

Jak podkreśla, z komunikatów miasta można odnieść wrażenie, że to zarządca ponosi odpowiedzialność za wszystkie wskazywane problemy. — Odpowiadam jasno: nie — zaznacza.

Anna Kornas przypomina, że kontrole prowadzone przez przedstawicieli Urzędu Miasta nie wykazywały uchybień, które mogłyby stanowić podstawę do wypowiedzenia umowy. Ewentualne nieprawidłowości — jak podkreśla — były na bieżąco usuwane, a pełna dokumentacja w tej sprawie znajduje się w urzędzie.

Szczególnie mocno odnosi się do decyzji Powiatowego Lekarza Weterynarii, które — według miejskich komunikatów — miały nie zostać wykonane z winy operatora.

— To nieprawda. Obowiązek realizacji tych decyzji spoczywał na Urzędzie Miasta Bytom — podkreśla Kornas.

Decyzje dotyczyły m.in. naprawy ogrodzenia oraz wydzielenia pomieszczeń dla kotów — elementów infrastruktury, które zgodnie z umową należą do kompetencji właściciela obiektu, czyli miasta. Jak zaznacza zarządczyni, mimo wielokrotnych próśb prace te nie zostały wykonane do dziś.

Zgłoszenia bez reakcji i problem szkód górniczych

W oświadczeniu pojawia się także wątek poważnych problemów technicznych związanych ze stanem budynków schroniska. Już w lutym 2025 roku operator poinformował miasto o zapadaniu się terenu pod wpływem szkód górniczych i nieprawidłowym odpływie wody, która miesza się z moczem zwierząt.

— Urząd nie zareagował przez dziewięć miesięcy — wskazuje Kornas.

Mimo tych trudności Powiatowy Lekarz Weterynarii nigdy nie stwierdził zagrożenia dla dobrostanu zwierząt ani nie sformułował takich zarzutów wobec zarządcy. Zarządczyni schroniska nie ukrywa, że od miesięcy ona, jej pracownicy i wolontariusze są celem zmasowanych ataków, pomówień i gróźb.

— To niebywale obciążyło cały zespół. Wiemy, kto stoi za tą kampanią i dlaczego do niej doszło. Nie pozwolę na szarganie mojego imienia dla celów politycznych i biznesowych — zapowiada, deklarując skierowanie spraw na drogę sądową.

Jednocześnie dziękuje osobom, które przez lata wspierały schronisko i apeluje o dzielenie się dobrymi doświadczeniami związanymi z adopcjami i pomocą zwierzętom.

Kontrola w bytomskim schronisku. ZDJĘCIA:

Stanowisko miasta i społeczna reakcja

Władze Bytomia utrzymują, że utraciły zaufanie do obecnego operatora i zapowiadają zmianę zarządzającego placówką. Miasto zapewnia, że kontrole są prowadzone na bieżąco, a zwierzęta mają zapewnione odpowiednie warunki.

— Utraciliśmy zaufanie do obecnego operatora i do sposobu prowadzenia placówki. Znalezienie nowego będzie trudne, ale przygotujemy precyzyjne zapisy i umowy, które uniemożliwią powtórzenie takich sytuacji — tłumaczył podczas konferencji prezydent Mariusz Wołosz.

Tymczasem sytuacja wokół schroniska wywołała silną reakcję społeczną. 14 stycznia przed placówką przy ul. Łyszczaka zgromadził się tłum mieszkańców, społeczników i radnych. Doszło do interwencji policji, a dzięki presji protestujących część budek dla kotów udało się pozostawić na miejscu.

Na sobotę, 17 stycznia, zapowiedziano „Spotkanie Milczenia” — cichy protest w obronie zwierząt, który ma być symbolicznym wyrazem sprzeciwu wobec obojętności i apelem o transparentność oraz realne zmiany. Link do wydarzenia jest dostępny tutaj.

Śląsk Radio ESKA Google News