Spis treści
Podczas ponownego wylewania nawierzchni na ulicy Rybackiej zabrakło 60-letniego Józefa Magiery i jego ciężkich maszyn. Mieszkaniec gliwickiej dzielnicy Ostropa dwa miesiące wcześniej kompletnie zniszczył na tym odcinku świeżo położony asfalt.
Mężczyzna stał się popularny, lecz z pewnością wciąż uważa, że ulica bezprawnie zajmuje fragment jego prywatnego gruntu. Właśnie dlatego kolejne prace budowlane odbywały się pod ścisłym nadzorem funkcjonariuszy policji i straży miejskiej.
Drogowcy wrócili na zaoraną ulicę w Gliwicach. Prac pilnowała policja
Ciężki sprzęt budowlany wjechał na ulicę Rybacką w Ostropie we wtorkowy poranek. Zanim to nastąpiło, drogowcy musieli całkowicie usunąć nawierzchnię zdewastowaną przez 60-latka. Wylewanie nowego asfaltu planowano pierwotnie na miniony piątek, ale zła pogoda wymusiła przesunięcie tego terminu. Ostatecznie roboty drogowe mogły ruszyć dopiero po kilku dniach opóźnienia.
Ekipa budowlana przystąpiła do swoich obowiązków, lecz pracownicy z dużym niepokojem rozglądali się po okolicy w obawie przed powrotem znanego w całym kraju rolnika.
– Na razie go nie ma, a pan niech uważa, chodzi pan po jego polu – powiedział „Super Expressowi” jeden z drogowców.
Władze samorządowe odrobiły lekcję po sierpniowym incydencie z udziałem Józefa Magiery. Bezpieczeństwa w rejonie robót strzegli nieumundurowani funkcjonariusze policji oraz patrole straży miejskiej. Służby mundurowe dbały o to, aby nikt nie przerwał układania nowej jezdni.
Józef Magiera zaorał świeży asfalt w Ostropie. Rolnik walczy w sądzie o traktor
Gliwiczanin utrzymuje, że drogowcy bezprawnie zajęli pod inwestycję kawałek ziemi odziedziczonej po przodkach. W sierpniu mężczyzna wyjechał na świeżo wybudowaną jezdnię traktorem z podpiętym pługiem i zaorał fragment uznawany za swoją własność. Taki rajd doprowadził jednak do całkowitego zniszczenia dopiero co wylanej nawierzchni na całej szerokości.
Wybryk ten zakończył się dla krewkiego 60-latka dwutygodniowym pobytem w tymczasowym areszcie. Obecnie śledczy z prokuratury prowadzą przeciwko niemu postępowanie karne w sprawie zniszczenia mienia.
Sam podejrzany stara się przed sądem o zwrot swojego ciągnika, który śledczy zajęli na poczet przyszłych kar finansowych. Rolnik odrzuca także argumenty urzędników zapewniających, że sporny grunt został już dawno wykupiony przez miasto. Kwestię prawa własności do tego terenu mężczyzna również planuje ostatecznie wyjaśnić na sali sądowej.
Asfalt wrócił na zaoraną drogę w Gliwicach:
Mieszkańcy ulicy Rybackiej w Gliwicach oburzeni zachowaniem rolnika
Sąsiedzi oraz osoby mieszkające przy ulicy Rybackiej krytycznie oceniają zachowanie pana Józefa, przez którego stracili wyczekiwaną od wielu lat równą drogę. Gdy inwestycja wreszcie dobiegła końca, 60-latek od razu ją zdewastował.
– To wariat. A wariatów powinno się trzymać w Rybniku albo Toszku – nie przebierał w słowach jeden z mieszkańców okolicy.
Kolejny rozmówca ocenił sytuację równie krytycznie.
– Zamiast orać asfalt, powinien się cieszyć, że miasto asfaltuje mu drogę na jego działkę. Przecież w ten sposób ta ziemia zyskuje na wartości – stwierdził.
Na drodze leży już nowa nawierzchnia, a porządku podczas jej układania pilnowały policja oraz straż miejska. Bez względu na dalsze zamiary gospodarza, we wtorek nie przyszedł on na miejsce robót. Funkcjonariusze straży miejskiej na wszelki wypadek patrolowali okolicę jeszcze długo po odjeździe sprzętu budowlanego.
Na ten moment ulica Rybacka ma zupełnie nową i idealnie równą nawierzchnię asfaltową.