Rok temu podobna umowa - jako pierwsza w kraju - została podpisana z Pogotowiem Ratunkowym w Katowicach. Do tej pory lekarze weterynarii wzywani byli blisko 90 razy. Większość przypadków dotyczyła właśnie zabezpieczenia zwierzaka na czas przebywania jego opiekuna w szpitalu.
- U nas do tej pory wyglądało to w ten sposób, że albo była informacja do policji, straży miejskiej, różnych innych instytucji, które jakby nie do końca były do tego powołane. Tutaj właśnie dzięki inicjatywie Wojewódzkiego Inspektora Weterynarii są uruchomione numery telefonów, gdzie możemy zadzwonić, poinformować i oni już wykonują swoje czynności. Także cieszymy się, że mogliśmy też dołączyć do tej akcji, która została zainicjowana przez Pogotowie Ratunkowe w Katowicach - powiedział nam profesor Klaudiusz Nadolny, dyrektor Rejonowego Pogotowia Ratunkowego w Sosnowcu.
W przypadku osoby samotnej, zwierzę zostanie zabezpieczone przez powiatowego lekarza weterynarii i tymczasowo przekazane do najbliższego schroniska dla zwierząt. Ewentualnie odszukana zostanie rodzina lub osoby najbliższe, które mogłyby zaopiekować się zwierzakiem.
- To tymczasowe zabezpieczenie będzie polegało na tym, żeby temu zwierzęciu w tym okresie nic się nie stało. Będzie nakarmione, napojone, utrzymywane w odpowiednich warunkach, a w momencie kiedy ta osoba wróci, będzie z powrotem przekazane i oddane tej osobie. Także to zabezpieczenie będzie miało charakter tylko i wyłącznie taki mocno tymczasowy, bez przekazywania do schroniska jako zwierzęcia bezdomnego. Także całkowicie tą procedurę będziemy pomijać - mówi nam Konrad Kuczera, Śląski Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Katowicach.
Od roku taki system działa w Katowicach.
- Z tego co wiem, takich interwencji, które wymuszały kontakt z powiatowym lekarzem weterynarii lub z koordynatorem ze strony weterynaryjnej było kilkadziesiąt. I sprawdza się to bardzo dobrze, ponieważ jeżeli wiadomo do kogo zadzwonić, bardzo szybko uzyskuje się tą informację - dodaje Konrad Kuczera.
Pomysłodawcą akcji „Inicjatywa oCHROŃmy zwierzęta” jest Paweł Nowicki, pełnomocnik dyrektora Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.
- To wszystko wzięło się z doświadczenia, ponieważ ja też jestem ratownikiem medycznym, też pracowałem w zespołach ratownictwa medycznego i niestety, ale dochodziły do nas przykre takie sytuacje, że pacjent ze względu na swój stan zdrowia, który wymagał na przykład hospitalizacji, nie chciał wyrazić zgody na przewiezienie do szpitala, ponieważ miał w domu na przykład psa lub też inne zwierzę. Gdy dowiaduje się, że Inspektorat zajmie się tym zwierzęciem do jego powrotu, dużo chętniej chce jechać do szpitala - mówi Paweł Nowicki.
Ratownicy będą mogli też dzwonić pod numer alarmowy, gdy po przyjeździe do pacjenta okaże się, że w domu przebywa zwierzę zaniedbane, maltretowane, czy chore. W takich sytuacjach też udzielona zostanie zwierzakowi pomoc.