Spis treści
Duchowny wyprowadzony w kajdankach z plebanii
Jacek K. został aresztowany na początku października 2024 roku. Proboszcza parafii w Mostku wyprowadzono o świcie z plebanii w kajdankach, co miało związek z ogromną aferą pedofilską na terenie diecezji sosnowieckiej.
Lokalna społeczność była całkowicie zaskoczona tą sytuacją. Mieszkańcy nie mogli uwierzyć, że ich ulubiony kapłan skrzywdził bezbronne dzieci. Śledczy błyskawicznie sporządzili akt oskarżenia, w którym zarzucono duchownemu popełnienie aż dziewięciu przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę nieletnich.
Zgodnie z aktem oskarżenia, ksiądz dopuścił się wykorzystania seksualnego siedmiorga dzieci.
Jak ustalił „Super Express”, problemy duchownego mogły trwać znacznie dłużej. Dziennikarze dotarli do wiernych z jego poprzedniej parafii, którzy zeznali, że około 15 lat wcześniej duchowny miał molestować dziewczynki w szkole, gdzie prowadził zajęcia z religii.
Placówka oświatowa miała poinformować o incydentach Kurię Sosnowiecką. Informatorzy „Super Expressu” przekazali jednak, że zgłoszenie zostało zignorowane, a ksiądz bez przeszkód kontynuował pracę z najmłodszymi.
Ksiądz Jacek K. na zdjęciach:
Proboszcz z Mostku owinął sobie parafian wokół palca
Po objęciu parafii w Mostku Jacek K. szybko zjednał sobie mieszkańców. Często organizował różnego rodzaju festyny i pikniki, które jednoczyły społeczność. Zawsze trzymał się blisko dzieci.
Z opowieści parafian wynika, że proboszcz często sadzał małe dziewczynki na swoich kolanach. Wtedy nikomu nie wydało się to dziwne, lecz obecnie te gesty są oceniane w zupełnie innym świetle.
Dziennikarze ustalili, że w ten sposób ksiądz budował zaufanie u swoich przyszłych ofiar. Jedną z poznanych w takich okolicznościach dziewczynek zaprosił na plebanię, gdzie próbował ją wykorzystać. Dziecku udało się uniknąć tragedii, ponieważ zdążyło ukryć się i zamknąć w łazience.
Wielu innych dzieci nie miało jednak tyle szczęścia.
Dokładna liczba ofiar księdza pozostaje nieznana. Z pewnością nie każdy poszkodowany zgłosił się do organów ścigania, dlatego część zbrodni sprzed lat pozostanie tajemnicą na zawsze.
Sądowy proces Jacka K. ruszył w lutym. Ze względu na drastyczne szczegóły sprawy, sąd zdecydował, że proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami.
Sąd bez litości dla księdza. 14 lat i dożywotni zakaz
9 września ogłoszono wyrok. Sąd skazał Jacka K. na 14 lat pozbawienia wolności, nie mając wątpliwości co do jego winy.
Na duchownego nałożono również dożywotni zakaz pracy związanej z wychowaniem, edukacją czy leczeniem dzieci. Ponadto orzeczono, że przez 15 lat ksiądz nie będzie mógł przebywać w obecności najmłodszych.
Wyrok obliguje skazanego do wypłaty wysokich zadośćuczynień swoim ofiarom.
Oskarżony Jacek K. nie był obecny na sali, gdy zapadał wyrok. Jego absencja nie zmieniła jednak surowych konsekwencji: 14 lat za kratkami oraz dożywotni zakaz pracy z dziećmi.