Proboszcz pedofil skazany na 14 lat. Sąd nie miał żadnej litości dla Jacka K.

2026-09-09 13:41

Jacek K., były proboszcz z Mostku, został skazany na 14 lat więzienia oraz otrzymał m.in. dożywotni zakaz pracy z dziećmi. Duchowny został uznany winnym licznych przestępstw seksualnych wobec najmłodszych. 9 września zapadł wyrok w tej głośnej sprawie. Oskarżonego zabrakło na sali rozpraw.

Ksiądz Jacek K. usłyszał 10 zarzutów. Wkrótce rozpocznie się jego proces
Autor: golcza.pl/ Materiały prasowe

Duchowny wyprowadzony w kajdankach z plebanii

Jacek K. został aresztowany na początku października 2024 roku. Proboszcza parafii w Mostku wyprowadzono o świcie z plebanii w kajdankach, co miało związek z ogromną aferą pedofilską na terenie diecezji sosnowieckiej.

Lokalna społeczność była całkowicie zaskoczona tą sytuacją. Mieszkańcy nie mogli uwierzyć, że ich ulubiony kapłan skrzywdził bezbronne dzieci. Śledczy błyskawicznie sporządzili akt oskarżenia, w którym zarzucono duchownemu popełnienie aż dziewięciu przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę nieletnich.

Zgodnie z aktem oskarżenia, ksiądz dopuścił się wykorzystania seksualnego siedmiorga dzieci.

Jak ustalił „Super Express”, problemy duchownego mogły trwać znacznie dłużej. Dziennikarze dotarli do wiernych z jego poprzedniej parafii, którzy zeznali, że około 15 lat wcześniej duchowny miał molestować dziewczynki w szkole, gdzie prowadził zajęcia z religii.

Placówka oświatowa miała poinformować o incydentach Kurię Sosnowiecką. Informatorzy „Super Expressu” przekazali jednak, że zgłoszenie zostało zignorowane, a ksiądz bez przeszkód kontynuował pracę z najmłodszymi.

Ksiądz Jacek K. na zdjęciach:

Proboszcz z Mostku owinął sobie parafian wokół palca

Po objęciu parafii w Mostku Jacek K. szybko zjednał sobie mieszkańców. Często organizował różnego rodzaju festyny i pikniki, które jednoczyły społeczność. Zawsze trzymał się blisko dzieci.

Z opowieści parafian wynika, że proboszcz często sadzał małe dziewczynki na swoich kolanach. Wtedy nikomu nie wydało się to dziwne, lecz obecnie te gesty są oceniane w zupełnie innym świetle.

Dziennikarze ustalili, że w ten sposób ksiądz budował zaufanie u swoich przyszłych ofiar. Jedną z poznanych w takich okolicznościach dziewczynek zaprosił na plebanię, gdzie próbował ją wykorzystać. Dziecku udało się uniknąć tragedii, ponieważ zdążyło ukryć się i zamknąć w łazience.

Wielu innych dzieci nie miało jednak tyle szczęścia.

Dokładna liczba ofiar księdza pozostaje nieznana. Z pewnością nie każdy poszkodowany zgłosił się do organów ścigania, dlatego część zbrodni sprzed lat pozostanie tajemnicą na zawsze.

Sądowy proces Jacka K. ruszył w lutym. Ze względu na drastyczne szczegóły sprawy, sąd zdecydował, że proces odbywał się za zamkniętymi drzwiami.

Sąd bez litości dla księdza. 14 lat i dożywotni zakaz

9 września ogłoszono wyrok. Sąd skazał Jacka K. na 14 lat pozbawienia wolności, nie mając wątpliwości co do jego winy.

Na duchownego nałożono również dożywotni zakaz pracy związanej z wychowaniem, edukacją czy leczeniem dzieci. Ponadto orzeczono, że przez 15 lat ksiądz nie będzie mógł przebywać w obecności najmłodszych.

Wyrok obliguje skazanego do wypłaty wysokich zadośćuczynień swoim ofiarom.

Oskarżony Jacek K. nie był obecny na sali, gdy zapadał wyrok. Jego absencja nie zmieniła jednak surowych konsekwencji: 14 lat za kratkami oraz dożywotni zakaz pracy z dziećmi.