Spis treści
Pożar dawnej fabryki drutu opanowany
W nocy z niedzieli na poniedziałek dziesiątki jednostek straży pożarnej zmagały się z potężnym ogniem na terenie nieczynnej Fabryki Drutu w Gliwicach. Służby przekazały, że żywioł został już opanowany, ale na miejscu wciąż pozostają zastępy ratowników.
"Do godzin rannych trwały intensywne działania gaśnicze. Obecnie na miejscu pracują 34 zastępy straży pożarnej i 106 strażaków"
- relacjonował w rozmowie z Radiem Eska starszy kapitan Damian Dudek, oficer prasowy komendanta miejskiego PSP w Gliwicach.
Dogaszanie pożaru w Gliwicach potrwa wiele godzin
Mimo opanowania głównego frontu pożaru, prace na miejscu zdarzenia potrwają jeszcze wiele godzin. Strażacy skupiają się teraz na gruntownym przelaniu pogorzeliska wodą, by wykluczyć ponowny zapłon.
"Obecnie prowadzimy działania związane z dogaszaniem tego pożaru. Będą to działania długotrwałe, całość gruzowiska musimy przerzucić i dokładnie przelać wodą"
- zaznaczył st. kpt. Damian Dudek.
Prezydent Gliwic o jakości powietrza i utrudnieniach po pożarze
Z uwagi na skalę zdarzenia, w Gliwicach działa specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Katowic, która przy pomocy pojazdu Mobilab na bieżąco analizuje stan powietrza. Głos zabrała również prezydent miasta, Katarzyna Kuczyńska-Budka, odpowiadając na pytania mieszkańców o komunikację i przyszłość pogorzeliska.
"Trwa dogaszanie pożaru w rejonie Fabryki Drutu. Na miejscu pracuje obecnie ok. 140 strażaków, a poszczególne zastępy są stopniowo zwalniane do jednostek. W rejonie prowadzonych działań nadal występują utrudnienia w ruchu drogowym - częściowo zamknięta jest Dubois i Jana Śliwki - policja kieruje na objazdy. Prosimy o zachowanie ostrożności i stosowanie się do poleceń służb. (...) To obszar prywatny, który w ostatnich latach nie był przeznaczony do sprzedaży. Nie znamy planów właściciela co do jego przyszłości"
- poinformowała prezydent Gliwic.
Przyczyny pożaru w nieczynnej fabryce drutu
Informacja o pożarze przy ulicy Stanisława Dubois wpłynęła do ratowników w niedzielę, 3 maja o godzinie 19:32. Kiedy pierwsze jednostki dojechały na miejsce, w ogniu stały już zgromadzone odpady po rozbiórce budynków. Początkowe komunikaty urzędu miasta sugerowały, że palą się materiały składowane na zewnątrz. Sytuacja szybko wymknęła się jednak spod kontroli i ogień przeniósł się na jedną z hal, która nie była wyburzana. Walka z żywiołem zajęła strażakom całą noc.