Spis treści
Kampania wyborcza Łukasza Litewki inna niż wszystkie. Na plakatach pojawiły się psy
Działalność polityczna Łukasza Litewki od zawsze opierała się na głębokiej wrażliwości, a szczególne miejsce w jego pracy zajmowała pomoc pokrzywdzonym i bezdomnym zwierzętom. Zamiast traktować przepełnione schroniska jako statystyczny problem, widział w nich indywidualne tragedie czworonogów, którym można pomóc. Swoje zaangażowanie udowodnił w niespotykany dotąd sposób, przekazując własną kampanię wyborczą na rzecz ratowania porzuconych psów.
Zamiast twarzy i nazwiska kandydata, na materiałach wyborczych wyeksponowano wizerunki bezdomnych zwierząt. Każdy plakat zawierał zdjęcie konkretnego psa, jego imię oraz informację o możliwości adopcji. Ten bezpośredni komunikat miał uświadomić społeczeństwu, że przed wielką polityką warto pochylić się nad losem najbardziej bezbronnych.
Nieszablonowa strategia przyniosła znakomite rezultaty, ponieważ wiele z promowanych w ten sposób psów szybko znalazło nowe domy. Dla Łukasza Litewki nie był to wyłącznie zabieg wizerunkowy, ale początek długofalowej misji charytatywnej, którą z determinacją kontynuował w późniejszej działalności publicznej.
Psy przed kościołem w Sosnowcu. Wyjątkowe pożegnanie Łukasza Litewki
Ostatnie pożegnanie polityka odbyło się w środę, 29 kwietnia, w parafii św. Joachima w Sosnowcu. Przed wejściem do świątyni zgromadzili się żałobnicy, którym towarzyszyły uratowane z przytulisk psy. Wiele z nich przypominało te same czworonogi, które jeszcze niedawno spoglądały z plakatów wyborczych zmarłego. Zwierzęta spokojnie asystowały swoim właścicielom lub wpatrywały się w drzwi kościoła, tworząc poruszający obraz oddania.
Momentowi wynoszenia trumny z kościoła towarzyszyło pojedyncze szczekanie zgromadzonych przed budynkiem psów. Nikt z obecnych na miejscu nie uznał tego za niestosowne zachowanie. Był to symboliczny hołd oddany człowiekowi, który przez wiele lat konsekwentnie występował w obronie praw zwierząt.
Pamięć o jego niezłomnej walce o lepszy byt dla czworonogów na trwale zapisze się w świadomości mieszkańców.
Włodzimierz Czarzasty żegna Łukasza Litewkę. Wspomniał historię z psem
Środowe nabożeństwo zgromadziło rodzinę, przyjaciół zmarłego oraz licznych mieszkańców regionu. Odprawiający mszę duchowny w swojej homilii skupił się na ogromnej empatii Łukasza Litewki i jego darze dostrzegania problemów ludzi oraz zwierząt zepchniętych na margines. Kapłan zaznaczył, że postawa polityka stanowiła najlepszy dowód na to, jak skutecznie można odmieniać otaczającą rzeczywistość za pomocą dobrych uczynków.
Pod koniec ceremonii przemówił Włodzimierz Czarzasty, który opisał zmarłego jako niezależnego działacza, stawiającego realne wsparcie dla najsłabszych ponad politycznymi kalkulacjami. Wicemarszałek Sejmu przytoczył anegdotę z okresu Świąt Wielkanocnych w 2021 roku.
- Dzwoni, mówi: "w Warszawie jest pies, dla którego znalazłem dom w Sosnowcu. Przywieź go". Przywiozłem, bo to było dla niego ważne — mówił marszałek. Zaznaczył, że poseł Litewka potrafił jednoczyć ludzi o różnych poglądach, a dla wielu osób w trudnych sytuacjach życiowych był ostatnią deską ratunku.
Ta krótka opowieść świetnie podsumowała życiowe motto zmarłego, u którego zawsze na pierwszym miejscu znajdowało się konkretne działanie na rzecz potrzebujących.
Włodzimierz Czarzasty dodał również, że Łukasz Litewka potrafił budować mosty między osobami o skrajnie odmiennych poglądach. Kiedy w grę wchodziło niesienie pomocy, zawsze odnajdywał nić porozumienia, a dla ludzi w kryzysowych sytuacjach wielokrotnie stawał się ostatnią szansą na ratunek. Jego słowa wywołały głębokie poruszenie i łzy wśród uczestników mszy.
Ogromne emocje wzbudził także odczytany list od rodziców Łukasza Litewki, w którym wyrazili swój rozdzierający ból oraz miłość do tragicznie zmarłego syna. Pożegnanie w kościele zakończyły długie, wdzięczne brawa zebranych, podczas gdy na zewnątrz wciąż czuwały uratowane przez niego psy.
Tak wyglądały uroczystości pogrzebowe Łukasza Litewki w Sosnowcu: