"Ołowiane dzieci” podbijają zagraniczne media. New York Times określił je mianem "śląskiego Czarnobyla”

Polski miniserial „Ołowiane dzieci” nakręcony na Śląsku zdobywa uznanie krytyków za granicą. „The New York Times”, „The Mirror” i RogerEbert.com porównują produkcję do „Czarnobyla”, chwaląc mroczny klimat, wiarygodną grę aktorską Joanny Kulig i dramatyczną historię. Na Filmwebie serial ma ocenę 7,9/10 przy prawie 10 tys. głosów.

Ołowiane dzieci to serial Netflixa o lekarce Jolancie Wadowskiej-Król i hucie Szopienice
Autor: Netflix/ Facebook

Zagraniczne recenzje – zachwyt nad polskim serialem

"Ołowiane dzieci” wzbudzają zainteresowanie w mediach światowych jeszcze przed globalną premierą. Clint Worthington, krytyk współpracujący m.in. z RogerEbert.com, Consequence of Sound i AwardsWatch, w recenzji porównał produkcję do Chernobyl Johana Rencka.

– Podobieństwa do ‘Czarnobyla’ widać w ponurej oprawie, pochmurnej scenerii, pokrytych błotem kostiumach prosto z epoki i profesjonalnie zagranym przygnębieniem przez aktorów – podkreślił krytyk.

Krytyk docenił także ponurą oprawę serialu: pochmurną scenerię, pokryte błotem kostiumy oraz przygnębienie bohaterów, które zdaniem recenzenta jest niezbędne, by oddać „desperację i kruchość ludzkiej wytrzymałości, którą miniserial zgłębia”. 

Nie tylko RogerEbert.com poświęcił uwagę produkcji – „The New York Times” umieścił „Ołowiane dzieci” wśród najciekawszych premier lutego na Netfliksie, a brytyjski „The Mirror” i express.co.uk opisują ją jako obowiązkowy tytuł dla widzów ceniących intensywny dramat historyczny.

Historia i fabuła serialu

Netflix przedstawia „Ołowiane dzieci” jako dramat, który mrozi krew w żyłach bez potrzeby wymyślonych potworów. Akcja dzieje się w toksycznym środowisku Górnego Śląska lat 70. W centrum historii znajduje się młoda lekarka Jolanta Wadowska-Król, w którą wciela się Joanna Kulig. To dzięki jej czujności i odwadze odkrywana jest prawda: masowe i tajemnicze zachorowania dzieci w okolicach Huty Szopienice to ołowica – choroba wywołana zatruciem metalami ciężkimi.

Jej diagnoza rzuca światło na sytuację, którą władza wolałaby ukryć. Prawda o szkodliwym działaniu huty groziła skandalem i odpowiedzialnością, dlatego aparat państwowy PRL próbował tuszować sprawę. Serial pokazuje cenę, jaką bohaterka musiała zapłacić – zagrożone były jej kariera, spokój i bezpieczeństwo rodziny. Wadowska-Król nie poddała się jednak i wszczęła konflikt z tymi, którzy chcieli uciszyć sprawę.

U jej boku pojawia się pielęgniarka Wiesia Wilczek (Kinga Preis) i szefowa kliniki prof. Berger (Agata Kulesza), balansująca między lojalnością wobec systemu a obowiązkiem lekarskim. Po drugiej stronie staje oficer SB Hubert Niedziela (Michał Żurawski), którego zadaniem jest zatuszowanie skandalu.

Kadry z serialu:

Odbiór w Polsce

Na portalu Filmweb serial ma ocenę 7,9/10 przy niemal 10 tysiącach głosów. Widzowie chwalą produkcję za klimat, zdjęcia i intensywną grę aktorską. Krytycy zwracają uwagę, że mimo że fabuła jest trudna i momentami przytłaczająca, to właśnie ta bezkompromisowość sprawia, że „Ołowiane dzieci” mają szansę zdobyć międzynarodowe uznanie.

Jednak pomimo wysokich ocen, w serialu pojawia się kilka wątków, które nie miały miejsca w rzeczywistości i nieco zaburzają odbiór historii. O przekształconej fabule pisze dogłębnie Magdalena Majcher, autorka książki "Doktórka od familoków".

W serialu mieszkańcy Szopienic rzucają kamieniami, popychają i wyzywają Doktórkę, kiedy ta próbuje badać dzieci. Okazują jej otwartą niechęć. To również fikcja stworzona na podstawy serialu. Doktor Jolanta Wadowska-Król w rozmowach ze mną wspominała, że wszyscy, absolutnie wszyscy rodzice zgłosili się z dziećmi na badania, traktowali ją z ogromnym szacunkiem i zaufaniem - wyjaśnia pisarka.

Wśród przeinaczonych wątków pojawia się m.in. przestawienie postaci prof. Bożeny Hager-Małecka, ciąża dr Jolanty Wadowskiej-Król, inwigilacja, przedstawienie ołowicy i jej symptomów i wiele innych.

Śląsk Radio ESKA Google News