Dramatyczne sceny rozegrały się 23 kwietnia 2026 roku, gdy znany polityk wyruszył na rowerowy trening. Poruszał się ulicą Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej, gdzie w pewnym momencie wjechało w niego auto osobowe. Trasa przebiega przez zalesione tereny pozbawione zabudowań i choć bywa niebezpieczna, wcześniej nie dochodziło tam do tragicznych serii zdarzeń. Bezpośrednio po uderzeniu w pobliżu nie było żadnych osób postronnych. Szokującego odkrycia dokonali dopiero kolejni zmotoryzowani, którzy jadąc tą drogą, zauważyli nieprzytomnego posła leżącego na poboczu obok zmiażdżonego jednośladu. Tuż obok przebywał sprawca wypadku trzymający w dłoni smartfona, jednak z powodu silnego wstrząsu psychicznego nie potrafił on wezwać pomocy medycznej. Zawiadomienie odpowiednich służb musieli wziąć na siebie świadkowie.
Relacje przybyłych na miejsce gapiów potwierdziły, że prowadzący osobówkę mężczyzna znajdował się w skrajnym szoku i panicznie obawiał się, że doprowadził do śmierci człowieka. Zgłoszenie na numer alarmowy wpłynęło dokładnie o godzinie 13:17, co początkowo nie pozwalało organom ścigania określić, ile minut upłynęło od samego potrącenia. Zagadkę pomogły rozwiązać bilingi telefoniczne ofiary, z których śledczy wyczytali, że polityk prowadził rozmowę ze swoim znajomym między 13:07 a 13:14. Rozmówca zmarłego zeznał w toku postępowania, że dyskusja urwała się niezwykle gwałtownie, a połączenie zostało nagle przerwane.
Pracujący nad sprawą mundurowi dowiedli, że kierowca samochodu zakończył swoje obowiązki zawodowe w Dąbrowie Górniczej o 13:00 i zmierzał z tego miasta. Badania wykluczyły u niego obecność alkoholu, a także jakichkolwiek środków odurzających. Jak przekazał na łamach „Gazety Wyborczej” Bartosz Kilian z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, analizy toksykologiczne wykonano z najwyższą starannością.
- Toksykologia została przeprowadzona bardzo kompleksowo na okoliczność leków, substancji odurzających i innych, które mogły być w organizmie mężczyzny. Takowe nie zostały stwierdzone
Przedmiotem osobnej analizy organów ścigania stało się zachowanie samej ofiary na drodze publicznej. Prowadzenie rozmowy telefonicznej zrodziło domysły, czy rowerzysta nie jechał z zajętymi dłońmi i czy na pewno przestrzegał przepisów ruchu drogowego, co zresztą szeroko komentowano w mediach społecznościowych. Zabezpieczone nagrania z monitoringu ucięły jednak wszelkie spekulacje, jednoznacznie pokazując, że znany działacz korzystał ze specjalnej słuchawki dousznej i trzymał obie ręce na kierownicy roweru. Poseł jechał w pełni prawidłowo, utrzymywał bezpieczny dystans od innych pojazdów, a winę za to zdarzenie ponosi wyłącznie kierujący autem, który niespodziewanie zjechał ze swojego pasa ruchu.
Nagranie ułatwi rekonstrukcję wypadku Łukasza Litewki. Biegli sprawdzają stan drogi
Podejrzanym o spowodowanie tragedii jest 57-letni mieszkaniec Sosnowca, który złożył już wyjaśnienia i przyznał się do zarzucanego mu czynu. Z jego zeznań wyłaniał się jednak chaotyczny obraz sytuacji, ponieważ w trakcie przesłuchań wielokrotnie zmieniał narrację, tłumacząc się utratą przytomności, nagłym rozkojarzeniem, a w końcu całkowitym brakiem pamięci o momencie zderzenia z rowerzystą. Prokuratura kategorycznie wyklucza wersję o celowym najechaniu na posła, traktując sprawę wyłącznie w kategoriach losowego dramatu drogowego. Ekspertyza sprzętu elektronicznego udowodniła, że sprawca w momencie wypadku nie używał swojego telefonu komórkowego. Za nieumyślne spowodowanie śmierci 57-latkowi grozi kara pozbawienia wolności do ośmiu lat.
Akcja ratunkowa nie przyniosła oczekiwanych rezultatów i Łukasz Litewka został uznany za zmarłego o godzinie 14:25. Wyniki sekcji zwłok przeprowadzonej przez patologów wykazały potężne urazy, koncentrujące się głównie na kończynach dolnych, gdzie nastąpiło przecięcie głównych naczyń krwionośnych i w konsekwencji śmiertelny krwotok. Mimo znanych rezultatów autopsji i szczegółowych ustaleń śledczych, wciąż brakuje odpowiedzi na kilka pytań dotyczących okoliczności dramatu. Nadzieję na domknięcie sprawy daje najnowszy materiał dowodowy, który właśnie trafił na biurka ekspertów badających to zdarzenie.
Informację o dodatkowym materiale wideo ujawnił w rozmowie z dziennikiem „Fakt” prokurator Bartosz Kilian. Przedstawiciel sosnowieckiej prokuratury wyjawił, że badający wypadek rzeczoznawcy:
dysponują dokumentacją fotograficzną z miejsca zdarzenia, a podczas czynności procesowych nagrano również materiał wideo
Potwierdził on, że zabezpieczony w ten sposób obraz posłuży biegłym do gruntownej oceny parametrów technicznych jezdni oraz obowiązującej w tym rejonie organizacji ruchu, co wprost rzutuje na badanie przebiegu uderzenia. Przedstawiciel organów ścigania podkreślił znaczenie tego aspektu, gwarantując skrupulatne sprawdzenie infrastruktury drogowej.
- Z całą pewnością mogę powiedzieć, że ten czynnik będzie brany pod uwagę
W chwili przygotowywania tego tekstu prokuratorzy z Sosnowca oczekiwali na kompleksową opinię powołanych w tej sprawie rzeczoznawców. Dokładna rekonstrukcja wypadku będzie kluczowym dokumentem warunkującym kolejne decyzje śledczych o przyszłości sprawcy. Postępowanie zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci parlamentarzysty znajduje się cały czas w toku.