To nie jest zwykły cmentarz. Nekropolia nigdy nie była wyznaniowa czy komunalna. Cmentarz został założony przez Zarząd Huty Gliwickiej dla pracowników Huty i ich rodzin, zarazem mieszkańców dzielnicy hutniczej.
- Dyrektorzy, inspektorzy i modelarze-artyści stanowili znaczącą część ówczesnej gliwickiej elity. Wygląd cmentarza w dużej mierze wynikał właśnie z przynależności do huty. Większość grobów okolona była żeliwnymi płotkami świadczącymi o kunszcie odlewników. Po 1945 roku na cmentarzu hutniczym zmarłych chowano sporadycznie – byli to najczęściej repatrianci ze wschodnich terenów przedwojennej Polski. W 1948 roku zapadła decyzja zamknięcia cmentarza hutniczego. Rok później odbył się na nim ostatni pochówek - wyjaśnia Małgorzata Malanowicz, prezes Stowarzyszenia Gliwickie Metamorfozy.
Historia Cmentarza Hutniczego jest niezwykła
W 1846 roku spoczęły szczątki szkockiego wynalazcy i przedsiębiorcy, założyciel wielu zakładów na Śląsku – John Baildon. Znajdziemy też grób wybitnego rzeźbiarza, wieloletniego współpracownika Królewskiej Odlewni Żeliwa – Theodora Kalidego oraz Carla Schotteliusa, twórcę najstarszego obecnie w Europie wiszącego mostu całkowicie wykonanego z żelaza.
Najtrudniejszym momentem dla cmentarza okazały się lata 50 ubiegłego wieku. W połowie XX wieku ruszyła akcja skuwania niemieckich napisów z nagrobków. Później było tylko gorzej. Rozkradziono żeliwne elementy praktycznie wszystkich grobów. Nekropolia zarosła krzakami i chwastami. Pojawiali się na niej miejscowi miłośnicy mocnych trunków, a po mogiłach chodzili mieszkańcy pobliskich domostw z zwierzętami domowymi, które załatwiały się wprost na nagrobki. W 2002 roku losem cmentarza zainteresowali się gliwiccy miłośnicy starych nekropoli. Wspólnymi siłami członków i sympatyków stowarzyszenia Gliwickie Metamorfozy, wolontariuszy Cmentarz Hutniczy został odrestaurowany. Odtworzono część zabytkowych nagrobków i umieszczono tablice informacyjne o historii obiektu i pochowanych na nim osobach.