Spis treści
- Łatwogang zbiera miliony na leczenie. Chory na DMD Wojtuś z Mysłowic ma szansę
- Kamil Martysz o akcji influencera Łatwogang. Dowiedzieliśmy się z telefonów od ludzi
- Diagnoza zapadła w szpitalu. Wojtuś z Mysłowic cierpi na rzadką chorobę genetyczną
- Rodzice Wojtusia dziękują. Zbiórka Łatwoganga dała im nadzieję na ratunek dla syna
Łatwogang zbiera miliony na leczenie. Chory na DMD Wojtuś z Mysłowic ma szansę
Popularny twórca internetowy Łatwogang ponownie zmobilizował tysiące internautów do niesienia pomocy. Po udanych akcjach, w których zgromadził gigantyczne kwoty na rzecz pacjentów zmagających się z dystrofią mięśniową Duchenne’a, influencer postanowił zaangażować się w ratowanie życia dwuletniego Wojtusia z Mysłowic.
Maluch choruje na dystrofię mięśniową Duchenne’a (DMD). Ta wyjątkowo okrutna i nieuleczalna wada genetyczna z upływem czasu prowadzi do zaniku siły mięśniowej, całkowitej utraty zdolności chodzenia, a w końcowym etapie uniemożliwia nawet samodzielne oddychanie. Jedynym ratunkiem i możliwością zahamowania rozwoju schorzenia jest podanie niezwykle drogiej terapii genowej w Stanach Zjednoczonych, wycenianej na zawrotne 15,4 miliona złotych.
Do godziny 10:00 w poniedziałek, 25 maja, na wirtualnym koncie akcji charytatywnej udało się zgromadzić ponad 170 tysięcy złotych. Cała inicjatywa narodziła się z nagłej decyzji influencera, który po sfinalizowaniu poprzednich zbiórek dedykowanych Maksowi oraz Adasiowi, podjął wyzwanie wsparcia kolejnego potrzebującego malucha. Link jest dostępny tutaj.
Kamil Martysz o akcji influencera Łatwogang. Dowiedzieliśmy się z telefonów od ludzi
Rodzice małego pacjenta nie potrafią ukryć gigantycznego zdumienia oraz łez wzruszenia. Kamil Martysz, czyli tata Wojtusia, w wywiadzie przyznał wprost, że nikt ze środowiska internetowego twórcy nie uprzedzał ich o planowanej kampanii pomocowej.
– Nie, nie kontaktował się z nami. Nagle zaczęli do mnie dzwonić ludzie i mówić, że Łatwogang jedzie dla Wojtusia. Zacząłem sprawdzać i faktycznie okazało się, że organizują zbiórkę dla niego – opowiada "SE" ojciec chłopca.
O internetowej inicjatywie mężczyzna usłyszał podczas charytatywnego wydarzenia w mysłowickiej dzielnicy Brzęczkowice. Bliscy chłopca oferowali tam wypieki przed miejscowym kościołem, starając się w ten sposób zdobyć jakiekolwiek fundusze na leczenie dziecka.
– Byliśmy właśnie na festynie dla Wojtka, sprzedawaliśmy ciasta pod kościołem. Nagle ktoś zadzwonił i powiedział, że Łatwogang organizuje zbiórkę dla naszego syna. Jesteśmy bardzo mile zaskoczeni. To wielki krok do przodu – mówi wzruszony tata chłopca.
Łatwogang dojechał na rowerze do Gdańska:
Diagnoza zapadła w szpitalu. Wojtuś z Mysłowic cierpi na rzadką chorobę genetyczną
Dramat medyczny rodziny rozpoczął się w najmniej przewidywanym momencie. Rodzice udali się z niespełna ośmiomiesięcznym dzieckiem na oddział szpitalny ze względu na infekcję krtani. To w trakcie tamtego pobytu specjaliści dostrzegli odchylenia w badaniach krwi malucha, co skłoniło ich do przeprowadzenia znacznie bardziej szczegółowych testów diagnostycznych.
Wyniki badań genetycznych niestety potwierdziły najbardziej pesymistyczne przewidywania medyków, czyli obecność postępującej choroby DMD.
Przekazana przez lekarzy diagnoza uderzyła w najbliższych niczym najsurowszy wyrok. Wojtuś miał wówczas zaledwie osiem miesięcy. Obecnie chłopiec przekroczył drugi rok życia, a jego rutyna opiera się na ciągłej rehabilitacji, specjalistycznym leczeniu oraz regularnych wizytach w belgijskiej klinice. Walka o jego zdrowie to nieustanny wyścig z bezlitośnie uciekającym czasem, ponieważ genetyczne schorzenie z każdym dniem postępuje.
Przez kilkanaście ostatnich miesięcy rodzina organizowała rozmaite wydarzenia, w tym kiermasze oraz lokalne zbiórki publiczne, aby ratować swoje dziecko. W ciągu siedmiu miesięcy zdołali pozyskać zaledwie 65 tysięcy złotych, co przy ogromnych kosztach zagranicznego leczenia stanowi jedynie kroplę w morzu faktycznych potrzeb.
Rodzice Wojtusia dziękują. Zbiórka Łatwoganga dała im nadzieję na ratunek dla syna
Matka i ojciec dwulatka nie zamierzają kamuflować swoich prawdziwych emocji. W bardzo wzruszającym komunikacie wyrazili ogromną wdzięczność zarówno dla Łatwoganga, jak i wszystkich darczyńców zasilających konto założonej zbiórki.
„Jeszcze niedawno byliśmy pełni strachu i bezsilności. Każdy dzień walki Wojtusia z DMD odbierał nam siły i nadzieję. Ale dzięki zbiórce organizowanej przez Łatwogang pojawiło się światełko w tunelu – napisali.”
Zwrócili przy tym uwagę na fakt, że każda pojedyncza donacja, każde rozpowszechnienie informacji w sieci oraz słowa wsparcia dają im ogromną siłę do dalszych zmagań o przyszłość potomka.
„DMD to śmiertelna choroba, która każdego dnia odbiera dzieciom siłę i sprawność. Czas jest naszym największym wrogiem… ale dzięki Wam nie jesteśmy w tej walce sami – dodają rodzice Wojtusia.”