Spis treści
Tragedia w Ustroniu. 18-letnia Czeszka zginęła w pożarze domu przy ul. Katowickiej
Wtorkowy wieczór, 5 maja, o godzinie 23:31 przyniósł fatalne wydarzenia w okolicach ulicy Katowickiej w Ustroniu. W trzykondygnacyjnym obiekcie mieszkalnym, który bezpośrednio sąsiaduje z halą warsztatową, gwałtownie wybuchł ogień. Żywioł momentalnie pochłonął górne piętra budynku, przez co sytuacja stała się krytyczna jeszcze zanim na miejsce dotarły pierwsze wozy strażackie.
Tylko jeden lokator zdołał w porę uciec z płonącego budynku. Niestety, wewnątrz pułapki utknęła 18-letnia obywatelka Czech.
Do akcji ratunkowej natychmiast wysłano potężne siły straży pożarnej z całego powiatu cieszyńskiego, obejmujące zarówno zastępy Państwowej Straży Pożarnej, jak i jednostki OSP. W operacji brało udział łącznie 12 wozów gaśniczych. Ratownicy, wyposażeni w specjalistyczny sprzęt do ochrony dróg oddechowych, weszli do silnie zadymionego wnętrza, gdzie natrafili na nieprzytomną kobietę.
Natychmiast ruszyła zacięta i niezwykle trudna walka o uratowanie życia poszkodowanej.
Wezwano także załogę karetki pogotowia oraz zadysponowano maszynę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, która lądowała w okolicach trasy DW941. Medycy przez długi czas wykonywali u pacjentki czynności resuscytacyjne.
Niestety, wszelkie wysiłki ratowników zawiodły. Obecny na miejscu lekarz oficjalnie potwierdził śmierć 18-latki.
Strażacy wyposażeni w aparaty tlenowe znaleźli wewnątrz budynku 18-letnią kobietę, która była nieprzytomna. Służby ratunkowe przeprowadziły reanimację. Na miejsce został zadysponowany śmigłowiec LPR. Niestety mimo wysiłków ratowników kobieta zmarła - przekazał podkom. Krzysztof Pawlik, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Cieszynie.
Polecany artykuł:
Prokuratura wszczyna śledztwo. Ciało 18-latki trafi na sekcję zwłok
Decyzją prokuratora natychmiast zlecono sekcję zwłok. Dziś na miejscu pogorzeliska pojawią się specjaliści z zakresu pożarnictwa oraz technicy kryminalistyki.
Obecnie brakuje jasnych ustaleń dotyczących przyczyn pojawienia się ognia. Śledczy biorą pod uwagę każdą możliwą hipotezę.
Płomienie dostrzegli kierowcy jadący pobliską trasą. To właśnie oni jako pierwsi powiadomili odpowiednie służby. Kiedy strażacy zjawili się pod budynkiem, dom w całości trawił ogień. Udało się jednak obronić przed zniszczeniem pobliską halę warsztatową, powstrzymując rozprzestrzenianie płomieni.
Trudna walka z żywiołem ciągnęła się godzinami, a jej ostateczny finał nastąpił dopiero 6 maja o godzinie 6:08 rano.
Teren pożaru znajduje się obecnie pod policyjną ochroną, a dochodzeniowcy pod ścisłym nadzorem prokuratora sprawdzają szczegóły zdarzenia. Noc z 5 na 6 maja w Ustroniu na długo zapisze się w pamięci mieszkańców jako moment przerażającego dramatu, który zakończył się stratą młodej kobiety.