Choć bohaterowie na kartach pochodzili z bajek, historia ich zdobywania była daleka od bajkowej otoczki. W piątek, 20 stycznia, do jednego ze sklepów spożywczych przy ul. Gliwickiej w Katowicach wszedł 25-letni mężczyzna. Jego wizyta nie umknęła uwadze właścicielki, która natychmiast go rozpoznała. Pamiętała, że to właśnie on kilka dni wcześniej dokonał w jej sklepie kradzieży saszetek z kartami kolekcjonerskimi.
Złodziej wpadł, jak bajkowe karty kradł
Właścicielka sklepu nie zamierzała pozwolić, by sprawca ponownie uniknął odpowiedzialności. Kobieta próbowała ująć mężczyznę i natychmiast wezwała policję. Na miejsce skierowani zostali katowiccy policjanci z Wydziału Prewencji. Jak informuje katowicka komenda, funkcjonariusze nie musieli nawet docierać do samego sklepu. Podczas dojazdu na interwencję zauważyli na ulicy mężczyznę, którego wygląd odpowiadał rysopisowi podanemu w zgłoszeniu. 25-latek został zatrzymany.
Kolekcja warta tysiące
Sprawą zajęli się kryminalni z Komisariatu Policji VII w Katowicach. Szybko okazało się, że zatrzymany mężczyzna nie był „kolekcjonerem” jednego sklepu. Policjanci ustalili, że od początku roku mieszkaniec Siemianowic Śląskich działał na znacznie szerszą skalę. Okazało się, że 25-latek to seryjny złodziej, a jego pasja kolekcjonerska była realizowana na cudzy koszt.
Jak ustalono w toku prowadzonych czynności, mężczyzna dokonał kradzieży w pięciu różnych sklepach na terenie miasta. Łącznie jego „zbiór” obejmował aż 121 saszetek z kartami kolekcjonerskimi, których wartość przekroczyła 3 tysiące złotych. Bajkowe ilustracje i niewielki format kart nie zmieniły jednak faktu, że sprawa ma realne konsekwencje prawne.
Kolekcjonerska bajka w sądzie
Po zgromadzeniu kompletnego materiału dowodowego 25-latek usłyszał trzy zarzuty kradzieży. Jego bajkowa przygoda z kolekcjonowaniem kart zakończy się w sądzie, a konsekwencje mogą być bardzo poważne. Teraz za swoje działania może spędzić nawet 5 lat w więzieniu – bo choć karty były bajkowe, to odpowiedzialność jest jak najbardziej realna.