Kuba rozpoczął przejazd 9 września o godz. 11 na rynku w Chorzowie. Trasę nazwaną „Rajza dla Marceliny” wytyczono wokół historycznych granic Górnego Śląska. Jej przebieg został zaplanowany tak, aby rowerzysta w razie problemów mógł szybko znaleźć się w pobliżu domu i szpitala.
Akcja miała zwrócić uwagę na sytuację jego 30-letniej partnerki. Marcelina, która jest w ciąży i wychowuje troje dzieci, choruje na raka szyjki macicy.
Czytaj też: Oberwała szklaną butelką w twarz. Makabryczny atak na 19-latkę z Ukrainy. Policja prosi o pomoc
Przejazdu nie udało się ukończyć. Cargo Familia przekazała, że w godzinach wieczornych Kuba został zaatakowany w Ostrawie. Mężczyźni, którzy mieli być najprawdopodobniej polskiego pochodzenia, krzyczeli, że rowerzysta jest Ukraińcem i banderowcem. Według opublikowanej relacji powodem ich reakcji był kapelusz w żółto-niebieskich barwach Górnego Śląska.
Po pobiciu mężczyzna został skierowany na badania do szpitala. Zdarzenie zgłoszono również czeskiej policji. – Kuba po tym incydencie chciał kontynuować trasę, musiałam wybić mu to z głowy – przekazano we wpisie Cargo Familia.
Problemy Marceliny rozpoczęły się po tym, jak dowiedziała się, że po raz kolejny zostanie mamą. W czasie ciąży pojawiły się komplikacje, a kolejne badania przyniosły diagnozę raka szyjki macicy.
Czytaj też: Dziennikarz, lektor i autor bajek walczy z nowotworem
Kobieta przechodzi chemioterapię. Leczeniu towarzyszą silne skutki uboczne, osłabienie oraz zakrzepica. Stan zdrowia uniemożliwia jej normalną pracę. Kuba również ograniczył aktywność zawodową, aby opiekować się partnerką i dziećmi.
Rodzina zbiera pieniądze na nierefundowane leki, leczenie wspomagające, specjalistyczne żywienie, dojazdy do ośrodków onkologicznych i konsultacje medyczne. Środki mają również pomóc w opłacaniu wynajmowanego mieszkania oraz bieżących rachunków. Do tej pory udało się zebrać ponad 400 tys. złotych.