Zbierał pieniądze na leczenie ukochanej. W Ostrawie zaatakowali go za kapelusz

Miał objechać na rowerze historyczne granice Górnego Śląska i nagłośnić zbiórkę na leczenie swojej partnerki. Wyprawa Kuby zakończyła się jednak przed czasem. Jak poinformowała Cargo Familia, mężczyzna został pobity w Ostrawie i trafił do szpitala.

Pobity Kuba pokazuje żółto-niebieski kapelusz. O ataku na rowerzystę przeczytasz na Eska Śląskie.
Autor: Cargo Familia/Facebook.com/ Archiwum prywatne

Kuba rozpoczął przejazd 9 września o godz. 11 na rynku w Chorzowie. Trasę nazwaną „Rajza dla Marceliny” wytyczono wokół historycznych granic Górnego Śląska. Jej przebieg został zaplanowany tak, aby rowerzysta w razie problemów mógł szybko znaleźć się w pobliżu domu i szpitala.

Akcja miała zwrócić uwagę na sytuację jego 30-letniej partnerki. Marcelina, która jest w ciąży i wychowuje troje dzieci, choruje na raka szyjki macicy.

Czytaj też: Oberwała szklaną butelką w twarz. Makabryczny atak na 19-latkę z Ukrainy. Policja prosi o pomoc

Przejazdu nie udało się ukończyć. Cargo Familia przekazała, że w godzinach wieczornych Kuba został zaatakowany w Ostrawie. Mężczyźni, którzy mieli być najprawdopodobniej polskiego pochodzenia, krzyczeli, że rowerzysta jest Ukraińcem i banderowcem. Według opublikowanej relacji powodem ich reakcji był kapelusz w żółto-niebieskich barwach Górnego Śląska.

Po pobiciu mężczyzna został skierowany na badania do szpitala. Zdarzenie zgłoszono również czeskiej policji. – Kuba po tym incydencie chciał kontynuować trasę, musiałam wybić mu to z głowy – przekazano we wpisie Cargo Familia.

Problemy Marceliny rozpoczęły się po tym, jak dowiedziała się, że po raz kolejny zostanie mamą. W czasie ciąży pojawiły się komplikacje, a kolejne badania przyniosły diagnozę raka szyjki macicy.

Czytaj też: Dziennikarz, lektor i autor bajek walczy z nowotworem

Kobieta przechodzi chemioterapię. Leczeniu towarzyszą silne skutki uboczne, osłabienie oraz zakrzepica. Stan zdrowia uniemożliwia jej normalną pracę. Kuba również ograniczył aktywność zawodową, aby opiekować się partnerką i dziećmi.

Rodzina zbiera pieniądze na nierefundowane leki, leczenie wspomagające, specjalistyczne żywienie, dojazdy do ośrodków onkologicznych i konsultacje medyczne. Środki mają również pomóc w opłacaniu wynajmowanego mieszkania oraz bieżących rachunków. Do tej pory udało się zebrać ponad 400 tys. złotych.

GEN. KRASZEWSKI: Wzywanie do zaprzestania pomocy Ukrainie to woda na młyn dla Kremla