Spis treści
Skandal w wojsku. Nastolatka została zgwałcona?
W 13. Śląskiej Brygadzie Wojsk Obrony Terytorialnej trwają intensywne czynności kontrolne. Decyzja o ich rozpoczęciu zapadła po ujawnieniu informacji o gwałcie, którego miał dopuścić się ówczesny żołnierz formacji, porucznik Zbigniew K.-G. Konsekwencje służbowe dosięgnęły nie tylko podejrzanego, ale również dowódcę jednostki, pułkownika Piotra Piątkowskiego, którego odsunięto od pełnienia obowiązków. Działania te podjęto z opóźnieniem, mimo że zwierzchnicy wojskowi musieli posiadać wiedzę o incydencie zaledwie dwa dni po zdarzeniu.
Dramatyczne sceny rozegrały się 11 października 2025 roku po obchodach Hubertusa w Świerklanach. Według ustaleń prokuratury, podczas nieoficjalnej części imprezy, 49-letni porucznik miał wykorzystać stan nietrzeźwości 17-latki i dopuścić się gwałtu. Funkcjonariusze z Tarnowskich Gór zatrzymali żołnierza następnego dnia, przedstawiając mu zarzuty zgwałcenia oraz udzielania narkotyków. Zbigniew K.-G. został wydalony ze służby, a w jednostce rozpoczęły się kontrole zlecone przez dowództwo WOT i resort obrony. Portal Onet sugerował wcześniej, że płk Piątkowski wiedział o przestępstwie podwładnego i próbował zatuszować sprawę, nie informując o niej wyższego szczebla.
Pułkownik postąpił zgodnie z procedurami?
Dokumenty, do których dotarł "Super Express", przeczą tezie o próbie ukrycia skandalu. Wynika z nich jednoznacznie, że dowódca śląskiej brygady nie zwlekał z reakcją. Niezwłocznie po otrzymaniu informacji o zarzutach ciążących na jego podwładnym, sporządził służbowy meldunek. Pismo datowane na 13 października 2025 roku trafiło bezpośrednio do Dowództwa Wojsk Obrony Terytorialnej oraz Dyrektora Departamentu Kadr w Ministerstwie Obrony Narodowej.
W treści dokumentu pułkownik Piotr Piątkowski precyzyjnie opisał fakt zatrzymania porucznika w związku z podejrzeniem przestępstwa z art. 197 Kodeksu karnego. Wskazał również źródło tej wiedzy, powołując się na informacje przekazane przez Żandarmerię Wojskową. W obliczu istnienia dowodu na dopełnienie procedur, dziennikarze zwrócili się do Dowództwa WOT z pytaniem o rzeczywiste przyczyny odsunięcia oficera oraz reakcję przełożonych na wysłany meldunek.
Co na to WOT?
Pełniący obowiązki rzecznika formacji, major Rafał Rylich, poprosił o przesłanie pytań drogą elektroniczną, uzasadniając to koniecznością oczekiwania na wyniki trwającej kontroli. W rozmowie z "Super Expressem" odniósł się jednak do kwestii obecnego statusu dowódcy brygady.
- Teraz nie jestem w stanie odpowiedzieć na te pytania. Czekamy na wyniki kontroli, gdy je będę miał to, odpowiem. Dowódca został odsunięty, choć może to słowo jest trochę niefortunne, by nie uczestniczył w pracach komisji, które przeprowadzają kontrole w jednostce, czy w przesłuchaniach żołnierzy. To jest kwestia tylko wyjaśnienia sprawy. Jeżeli wszystko był w porządku, to może wrócić do wykonywania obowiązków - powiedział nam mjr Rylich.