Spis treści
- Dramatyczny wypadek na autostradzie A1. Są ofiary śmiertelne i ciężko ranni
- Zatrzymano sprawcę wypadku na A1. Policja bada krew kierowcy
- Oznakowanie na A1 przed wypadkiem. Przedstawiciel GDDKiA potwierdza
- Oświadczenie PARTNERSPOL GROUP. Do kogo należała ciężarówka z wypadku na A1?
- Przyczyny tragicznego wypadku na A1. Prokuratura i policja badają ślady
Dramatyczny wypadek na autostradzie A1. Są ofiary śmiertelne i ciężko ranni
Koszmar rozegrał się 1 września we wtorek rano. Tuż przed godziną 9:00 w pobliżu węzła Mykanów rozpędzony tir wbił się w drogowców. Zespół zajmował się naprawą infrastruktury na jezdni prowadzącej w stronę Katowic. Niestety uderzenie okazało się fatalne w skutkach dla czterech mężczyzn w wieku od 20 do 63 lat, którzy ponieśli śmierć bezpośrednio na miejscu zdarzenia.
Pierwsze policyjne raporty wskazują, że ciężarówka z nieznanych jeszcze powodów uderzyła najpierw w zaparkowanego tam busa marki Mercedes. Obok tego pojazdu przebywali drogowcy. Służby medyczne musiały przetransportować do okolicznych placówek medycznych cztery inne osoby w bardzo poważnym stanie. Jedna z nich wymagała natychmiastowej resuscytacji, dlatego do akcji ratunkowej zadysponowano załogę śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Zatrzymano sprawcę wypadku na A1. Policja bada krew kierowcy
Z doniesień przekazanych przez Radio Zet wynika, że w rękach mundurowych znalazł się już 32-letni sprawca zdarzenia pochodzący z województwa łódzkiego. Zaraz po wypadku funkcjonariusze poddali go badaniu alkomatem, które nie wykazało obecności alkoholu w organizmie. Śledczy zdecydowali się jednak na pobranie próbek krwi, żeby wykluczyć ewentualne działanie narkotyków lub innych niedozwolonych środków odurzających podczas jazdy.
Kwestia trzeźwości mężczyzny ma fundamentalne znaczenie dla toczącego się pod egidą prokuratury postępowania. Ekipy dochodzeniowe oraz wezwani na miejsce eksperci z zakresu ruchu drogowego próbują zrekonstruować przebieg wydarzeń i odpowiedzieć na pytanie, dlaczego prowadzący ogromny pojazd w ogóle wjechał w strefę prowadzonych prac drogowych.
Oznakowanie na A1 przed wypadkiem. Przedstawiciel GDDKiA potwierdza
Przedstawiciel Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach zabrał głos w tej sprawie. Marcin Twardysko w rozmowie z Radiem Zet kategorycznie zapewnił, że cały teren budowy posiadał odpowiednie i zgodne z przepisami oznakowanie.
Jak podkreślił w swojej wypowiedzi urzędnik, kierowcy mieli odpowiednio dużo czasu na reakcję. „Informacja o prowadzeniu robót była już kilkaset metrów wcześniej” - powiedział. Tragiczne najechanie miało miejsce w momencie, gdy ekipa remontowa dopiero rozkładała sprzęt i organizowała sobie zadania na kolejny dzień roboczy.
Z powodu policyjnych czynności i konieczności uprzątnięcia jezdni, kierowcy poruszający się tą trasą muszą spodziewać się ogromnych problemów z przejazdem aż do późnych godzin wieczornych.
Oświadczenie PARTNERSPOL GROUP. Do kogo należała ciężarówka z wypadku na A1?
Na plandece pojazdu biorącego udział w wypadku znajdował się duży napis PARTNERSPOL GROUP, o czym wcześniej pisał „Super Express”. Władze przedsiębiorstwa szybko odniosły się do tych rewelacji i wydały specjalny komunikat dla prasy. W dokumencie stanowczo odcięto się od sprawy i poinformowano, że wspomniany tir nie wchodził w skład ich floty, a sam kurs nie był przez nich w żaden sposób koordynowany.
Patrycja Monnier ze spółki PARTNERSPOL wyjaśniła, że sprawcą nieszczęścia jest pojazd będący własnością jednego z zewnętrznych podwykonawców. Ze względu na trwającą współpracę biznesową, przewoźnik ten miał pełne prawo do umieszczania na swoich naczepach znaków firmowych korporacji.
Przedstawicielka postanowiła uciąć wszelkie spekulacje na temat odpowiedzialności swojej firmy. „Transport wykonywany w dniu tragedii nie był realizowany na nasze zlecenie” - podkreśliła stanowczo w rozmowie z mediami.
Przyczyny tragicznego wypadku na A1. Prokuratura i policja badają ślady
Zatrzymanie 32-letniego sprawcy to dopiero początek drogi do odkrycia pełnej prawdy o wtorkowym koszmarze. Organy ścigania robią wszystko, by zrozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy tego tragicznego incydentu. Obecnie śledczy poddają drobiazgowej weryfikacji nagrania z pobliskich kamer oraz zlecają szczegółowe ekspertyzy mechaniczne uszkodzonego tira.
Oficjalne stanowisko służb pozostaje dość lakoniczne, co wynika z początkowej fazy dochodzenia. „Wszystkie szczegóły i okoliczności tego tragicznego zdarzenia będą wyjaśniane w toku prowadzonego postępowania” - przekazała Radiu ESKA podkom. Barbara Poznańska, pełniąca funkcję rzeczniczki prasowej Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.
Informacja o porannym dramacie na śląskim odcinku autostrady bardzo szybko obiegła cały kraj. Zderzenie, w którym zginęło czterech niewinnych pracowników, zostało już sklasyfikowane jako jedna z najczarniejszych katastrof komunikacyjnych ostatnich miesięcy w Polsce.
