Brutalny gang pod przykrywką legalnej windykacji. Niszczyli auta, grozili rodzinom

To był gang w stylu dobrze znanym z czasów, wydawałoby się, minionych. Grupa mężczyzn założyła legalną firmę windykacyjną, ale zgodnie z prawem działać nie zamierzała. Skupowali długi, by potem osaczać dłużników, straszyć ich i prześladować. Kres ich działalności nastąpił, gdy sprawą zajęło się Centralne Biuro Śledcze Policji.

Rozbicie gangu windykatorów z Częstochowy przez CBŚP

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji przeprowadzili skuteczną operację w Częstochowie, gdzie funkcjonowała zorganizowana siatka przestępcza. Zatrzymano łącznie czterech mężczyzn zaangażowanych w nielegalny proceder. Śledczy postawili im szereg poważnych zarzutów, które obejmowały między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej, siłowe wymuszanie spłat długów, a także niszczenie mienia i przestępstwa powiązane z narkotykami. Decyzją sądu cała czwórka trafiła ostatecznie do aresztu tymczasowego.

Fałszywi windykatorzy nękali dłużników. Piekło ofiar

Członkowie gangu zajmowali się odzyskiwaniem długów, stosując wyjątkowo brutalne metody, które zamieniały codzienność ofiar oraz ich bliskich w koszmar. Śledztwo wykazało, że przestępcy ukrywali swoje działania pod płaszczykiem legalnie zarejestrowanego przedsiębiorstwa. Mechanizm polegał na skupowaniu wierzytelności lub praw do ich ściągania, za co pobierali prowizję rzędu 30-40 procent. Często były to długi skomplikowane lub takie, których komornicy nie mogli ściągnąć z powodu przeciągających się procedur, braku prawomocnych wyroków czy ukrywania majątku przez zadłużonych.

Wewnątrz grupy panował precyzyjny podział obowiązków. Przed przystąpieniem do jakichkolwiek działań, bandyci zbierali bardzo dokładne informacje o swoim celu. Namierzali adresy domowe i miejsca pracy, numery telefonów oraz dane członków rodziny. Ponadto weryfikowali, czy w okolicy wytypowanych lokalizacji zainstalowane są kamery monitoringu.

Każda akcja była starannie dopasowana do konkretnej ofiary. Na początku oszuści dzwonili, informując o konieczności uregulowania należności, proponując ugodę i harmonogram spłat. Jeśli dłużnik nie wykazywał woli współpracy, kontakt szybko zamieniał się w bezlitosne nękanie, a telefony zastępowały lawiny wiadomości i groźby fizycznej przemocy lub dewastacji majątku.

Gdy opór ofiary przed uregulowaniem należności nie słabł, przestępcy wdrażali działania bezpośrednie. Zjawiali się pod domem lub w firmie dłużnika, a nierzadko kontaktowali się z jego najbliższymi. Głównym założeniem tej strategii było wywołanie silnej presji psychicznej i permanentnego poczucia zagrożenia.

Budowanie atmosfery terroru. Metody gangu windykatorów

Śledczy ustalili, że do bezpośrednich konfrontacji wysyłano mężczyzn o potężnej budowie ciała, których sama obecność miała paraliżować ofiary. Co więcej, napastnicy chętnie chwalili się swoją kryminalną przeszłością, aby jeszcze bardziej potęgować strach. Zastraszeni ludzie często desperacko próbowali spłacić długi, biorąc kolejne kredyty lub pozbywając się dorobku całego życia.

Jeśli psychologiczny terror okazywał się nieskuteczny, bandyci sięgali po fizyczną agresję wobec mienia. Grupie zarzuca się między innymi dewastowanie elewacji, wybijanie okien oraz poważne uszkadzanie pojazdów. W swoich aktach wandalizmu wykorzystywali nie tylko farbę, ale również cuchnący kwas masłowy, który wstrzykiwali prosto do aut pokrzywdzonych.

QUIZ. Wiesz, ile lat grozi za to przestępstwo? W kilku przypadkach możesz doznać szoku
Pytanie 1 z 20
Jaka kara grozi za dostarczenie alkoholu osobie małoletniej?
Akcja CBŚP w Jankach