Agresywny pacjent pobił lekarkę
Do zdarzenia doszło w środowe przedpołudnie w poradni psychiatrycznej będącej częścią miejskiego szpitala w Częstochowie. Jak relacjonują świadkowie, do których dotarła „Gazeta Wyborcza”, do gabinetu lekarskiego wezwano młodego mężczyznę, który stawił się na badanie z sądowym nakazem.
Po kilku minutach z gabinetu miały dobiegać wołania o pomoc. Jedna z osób przebywających w przychodni opisywała, że po wejściu do pomieszczenia zobaczyła leżącą na podłodze lekarkę, całą we krwi, która była nadal bita przez agresywnego mężczyznę. Próby przerwania napaści nie przyniosły skutku. Napastnik miał następnie zacząć demolować gabinet — przewracać meble i niszczyć sprzęt medyczny.
Część personelu wezwała policję. W tym czasie agresor wybiegł z gabinetu i próbował dostać się do kolejnego pomieszczenia, w którym schronili się inni lekarze. Według świadków drzwi do gabinetu zostały uszkodzone.
Mężczyznę udało się obezwładnić dopiero dzięki reakcji portiera oraz pacjenta z innej poradni, który — mimo poruszania się o kuli — ruszył na pomoc po usłyszeniu krzyków. Do czasu przyjazdu policji napastnik był przytrzymywany na miejscu. Świadkowie informowali również, że portier został poturbowany.
Lekarka z obrażeniami trafiła do szpitala
Jak podała „Gazeta Wyborcza”, pobitą lekarkę przewieziono karetką na Szpitalny Oddział Ratunkowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie. Jej stan określono jako poważny. Napastnik, również z obrażeniami — według relacji m.in. od rozbitego szkła — został przewieziony do szpitala pod policyjną eskortą. Nieoficjalnie informowano, że po południu został zatrzymany na 48 godzin.
Pracownicy poradni zwracali uwagę, że w placówce nie ma stałej ochrony, a personel nie jest przeszkolony do reagowania na agresję fizyczną. Podkreślali, że w takich sytuacjach pozostaje im głównie wzywanie pomocy.
Jak wynika z nieoficjalnych informacji, sprawcą ataku ma być 30-letni Kamil B., znany częstochowskim psychiatrom z wcześniejszych incydentów. W kwietniu 2025 roku miał zaatakować lekarkę w innej poradni — znieważyć ją, popchnąć, uderzyć w twarz i kopnąć. Od 2024 roku do lutego 2025 roku wielokrotnie groził jej pozbawieniem życia.
W tamtej sprawie biegli psychiatrzy uznali go za poczytalnego. We wrześniu 2025 roku został skazany na karę łączną ośmiu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, z zakazem kontaktu i zbliżania się do pokrzywdzonej oraz obowiązkiem zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia. Wyrok się uprawomocnił, jednak mężczyzna miał później ukrywać się przed policją, zmieniając miejsca pobytu. Nie był widziany przez służby aż do środowego ataku w przychodni przy ul. Bony.
Obecnie nie wiadomo, czy pobita lekarka to ta sama osoba, którą zaatakował w kwietniu 2025 roku.
Zdarzenie, do którego doszło przy ul. Bony potwierdziła asp. Marlena Leszczyniak z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie, wyjaśniając, że mężczyzna zgłosił się na badania do szpitala, gdzie zaatakował lekarkę. — Na chwilę obecną trwa zbieranie materiału dowodowego, który zostanie przesłany do prokuratury — informuje asp. Marlena Leszczyniak.
