Agresja w autobusie i fałszywe nagrania. Ciąg dalszy sprawy 11-letnich Ukrainek. "To jest nieprawda"

Niedawna awantura w komunikacji miejskiej w Bielsku-Białej, podczas której dorosły mężczyzna zaatakował słownie małoletnie obywatelki Ukrainy, wywołała ogromne poruszenie w kraju i za granicą. Incydent błyskawicznie wykorzystano do eskalowania konfliktów narodowościowych. Obecnie w internecie krążą zmanipulowane materiały uderzające w pokrzywdzone dzieci, przed czym stanowczo ostrzegają specjaliści do spraw dezinformacji.

Wnętrze autobusu. Na miniaturach agresywny mężczyzna oraz twarz dziewczynki. O ataku przeczytasz na Eska Śląskie.
Autor: Facebook (2), MZK w Bielsku-Białej/Facebook/ Facebook Szok, co spotkało 11-letnie Ukrainki po ataku w autobusie. Najpierw słowna napaść, a teraz to! Brak hamulców

W połowie lipca 2026 roku w pojeździe linii numer 8 w Bielsku-Białej doszło do wulgarnego incydentu wymierzonego w nastoletnie dziewczynki z Ukrainy. Sytuację nagrała jedna z zaatakowanych, a wideo błyskawicznie zyskało kilkanaście milionów odsłon w internecie. Temat szybko podchwyciły zagraniczne i krajowe portale, co dla wielu środowisk stało się okazją do nakręcania spirali nienawiści wobec uchodźców. Szybko wyszło na jaw, że furiat szarpiący dziecko i rzucający wulgaryzmami to kierowca miejscowego MZK. Mężczyzna przebywał na zwolnieniu lekarskim i jechał jako zwykły pasażer, dopóki kolega po fachu nie wyprosił go z pojazdu za skandaliczne zachowanie. Zarząd przewoźnika natychmiast zwolnił pracownika, a Prokuratura Rejonowa w Żywcu wspólnie z policjantami prowadzi postępowanie pod kątem nawoływania do nienawiści.

Oprócz traumatycznego przeżycia w komunikacji miejskiej dzieci muszą teraz mierzyć się z kolejnym problemem. W przestrzeni wirtualnej udostępniane są sfabrykowane fotografie i filmy, które mają udowadniać, że jedenastolatki świetnie się bawiły i kpiły z całego zajścia. Informacje te zostały wzięte pod lupę przez portal Demagog, który zajmuje się walką z dezinformacją i błyskawicznie potwierdził całkowitą fałszywość powielanych w internecie rewelacji.

„W sieci opublikowano wpisy z grafiką przedstawiającą uśmiechającą się dziewczynę – tę samą, którą jest widoczna na nagraniu dokumentującym znieważenie ukraińskich nastolatek, do którego doszło w autobusie w Bielsku-Białej. W rzeczywistości nagranie ze zdarzenia nie zawiera jednak takiego ujęcia. Analiza obrazu wykonana za pomocą narzędzia (...) wykazała bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że obraz ten został zmodyfikowany przy użyciu sztucznej inteligencji” – donoszą eksperci portalu Demagog.

Oficjalne oświadczenie w tej bulwersującej sprawie wydało również bielskie przedsiębiorstwo komunikacyjne, a dokładna analiza nagrań z pokładu autobusu rzuciła nowe światło na przebieg feralnej podróży.

Sonda
Czy pomoc militarna dla Ukrainy powinna być kontynuowana?

Zapisy monitoringu MZK w Bielsku-Białej. Niewspółmierny atak na ukraińskie dzieci

Władze bielskiego przewoźnika skrupulatnie sprawdziły kamery zamontowane w pojeździe i zrekonstruowały wydarzenia. Z materiałów wizualnych wynika, że jedna z jedenastolatek wyciągnęła nogi w stronę koleżanki zajmującej miejsce poniżej niej. To zachowanie wywołało wściekłość u 54-latka. Mężczyzna początkowo zareagował stanowczo słownie, a dziewczynka natychmiast posłuchała polecenia i zdjęła stopy z siedzenia, co całkowicie przeczy teoriom o jej nieodpowiednim wychowaniu.

„Sytuacja ta – jakkolwiek odstępująca od przyjętych standardów – w ocenie spółki nie odbiegała od zachowań, które na co dzień można obserwować wśród młodzieży podróżującej naszymi autobusami. Ponadto z analizy monitoringu wynika, że sytuacja ta nie zakłócała komfortu podroży innych pasażerów, gdyż młode pasażerki głównie były zajęte korzystaniem z telefonów komórkowych” – podało MZK.

Chwilę później, pomimo absolutnego spokoju ze strony dziewczynek, pasażer ponownie zaczął je atakować werbalnie. Jedenastolatki nie dawały mu żadnych powodów do złości, a agresor po prostu im się przyglądał i nagle zasypał je stekiem wyzwisk. Szefostwo MZK podkreśla kategorycznie, że dzieci w żaden sposób nie eskalowały konfliktu, a nawet jeśli ich początkowa postawa odbiegała od ideału, to wybuch agresji dorosłego obywatela pozostaje całkowicie niedopuszczalny i rażąco niewspółmierny do rzekomego przewinienia.

Dokładne okoliczności i motywy działania 54-latka są nieustannie weryfikowane, a czynności śledcze w tej sprawie są nadal realizowane przez lokalne organy ścigania.

Gabrysia chciała od niego uciec, ale nie zdążyła. Dominik jej nie pozwolił | Pokój ZBRODNI