Daniel Styczeń z Sosnowca hoduje kury. Jego hodowlę spotkała tragedia. Pomogli ludzie dobrego serca

i

Autor: Archiwum prywatne Daniela Stycznia

Ciekawi ludzie

18-latek z Sosnowca hoduje kury. Jego hodowlę spotkała tragedia. Internauci zrobili swoje

2025-04-02 15:19

Już nie raz internauci pokazali swoją moc. Tym razem pomogli Danielowi, który chce odbudować kurnik po pożarze. 18-latek od kilku lat prowadzi hodowlę kur ozdobnych na działce dziadków w Sosnowcu. Razem ze zwierzętami odwiedza domu seniorów, a już wkrótce pojawi się w kilku szkołach i przedszkolach. Rozmawiamy z Danielem o tym, skąd zrodziła się jego pasja do kur i co czuł, gdy jego skromna zbiórka pieniędzy w ciągu kilku godzin przekroczyła zakładany cel.

Niecodzienna pasja 18-latka z Sosnowca

Daniel Styczeń ma 18 lat i uczęszcza do CKZiU w Dąbrowie Górniczej, gdzie kształci się na technika przemysłu mody. A po godzinach poświęca czas kurom, które są jego największą pasją. – Od dziecka lubiłem zwierzęta. Choć mieszkam w mieście, dużo czasu spędzałem na wsi, gdzie miałem okazję zobaczyć, jak żyją różne gatunki. W wieku 10 lat kupiłem pierwsze kurczęta i tak to się zaczęło – opowiada Daniel o swoich początkach.

Na przestrzeni lat zmieniło się jego spojrzenie na całokształt hodowli. Początkowo hodował mnóstwo ras, dziś postawił na trzy, sprawdzone i ulubione. Pierwsza to brahma miniaturowa, czyli miniatura brahmy, kury o bogatym upierzeniu i masywnej budowie. Brahma standardowa waży ok. 5-6 kg, a miniaturowa od 1,6 kg do 2 kg i występuje w kilku barwach. Daniel postawił sobie za cel, by ją spopularyzować w Polsce. Z kolei chabo – druga rasa, którą hoduje – można spotkać w naszym kraju dość często. Kury te wyróżniają się krótkimi nogami i długimi ogonami. Są dość małe, ważą około 0,7-1 kg. Sosnowiczanin ma też kilka sztuk kury jedwabistej, które zamiast piór mają puszek. Niektórym ich miękkie upierzenie przypomina futerko królika.

Ostatnio postanowiłem podzielić się moją pasją z innymi i zacząłem prowadzić kuroterapię. Byłem z kurami w domu seniora w Dąbrowie Górniczej i na spotkaniu z podopiecznymi Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. A już niedługo pojawię się w kilku szkołach i przedszkolach. Podczas takich spotkań prezentuję kury, opowiadam o nich, pokazuję, jak się z nimi obchodzić. Zachwyt ludzi jest ogromny, chcą wiedzieć więcej, dopytują, biorą kury na ręce, robią sobie z nimi zdjęcia. Opowiadam też ciekawostki, na przykład o tym, że kury są w stanie rozpoznać do 100 twarzy. Wiele osób myśli, że kury żyją krótko, od roku do 3 lat. To mit. Aktualnie moja najstarsza kura ma 6 lat, a rekordzistka przeżyła w mojej hodowli 9 lat. Ja ją traktowałem jak członka rodziny. Z takimi zwierzętami naprawdę można się zżyć – mówi 18-latek.

Największe zaskoczenie budzi fakt, że prowadzi hodowlę w środku miasta. Choć jego zdaniem taka hodowla nie różni się zbytnio od wiejskiej. Jedyną różnicą jest ograniczona przestrzeń. – Staram się zapewnić moim kurom jak największą wygodę. Hodowla jest podzielona na rasy, stada, barwy, bo nie można wszystkiego łączyć ze sobą. Dużą pomocą służy mi babcia, która rano otwiera kurnik i wypuszcza kury, a ja przyjeżdżam po szkole i je zamykam. Weekendy spędzam w hodowli, sprawdzam, czy wszystkie zwierzęta są zdrowe. Mam obowiązki szkolne, domowe, do tego pracuję jako fryzjer, ale dla moich kur zawsze znajdę czas – podkreśla młody mężczyzna.

Śląsk Radio ESKA Google News

Hodowla Daniela spłonęła. Pomogli internauci

Niestety, ostatnio jego hodowlę dotknęła tragedia. Kurnik zajął się ogniem i w ciągu kilku minut spłonął.

Trudno powiedzieć, co było przyczyną pożaru. Przypuszczamy, że ktoś rzucił niedopałek na suche trawy, zaczęły się palić drzewka i tak ogień doszedł do kurnika. Całe szczęście, że to wszystko stało się w ciągu dnia, bo babcia zauważyła, co się dzieje i wypuściła kury na ogród. Dzięki jej natychmiastowej reakcji żadne zwierzę nie ucierpiało. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdyby do pożaru doszło w nocy – wzdryga się Daniel.

Żeby odbudować hodowlę, 19 marca założył w Internecie zbiórkę. W ciągu pierwszych kilku dni kwota intensywnie rosła, darowizny wpłacali znajomi i członkowie rodziny. Ale przełom nadszedł, gdy historię opublikował na swoim kanale Łukasz Litewka. Poseł udostępnił link do zbiórki Daniela w środę, 26 marca. W ciągu zaledwie kilku godzin cel zbiórki został przekroczony: z oczekiwanych 10 tys. zł zrobiło się ponad 15 tys. zł.

Nie mogłem tego postu przeczytać całego, łzy mi leciały po policzkach. Było mi tak niezmiernie miło, że ktoś dostrzegł moje zaangażowanie, że to nie są tylko kury, ale to jest moja pasja, moje życie. Zamknąłem już zbiórkę, bo więcej pieniędzy nie potrzebuję. 10 tys. zł powinno wystarczyć na odbudowę hodowli. Dużo ludzi sugerowało, żebym zamontował monitoring i tak też zrobię. Nadmiarową kwotę, która zostanie chcę przekazać na inne cele charytatywne. Już 1 tys. zł wpłaciłem na Zwierzogranie – podkreśla Daniel.

Gwara zagłębiowska QUIZ Czy dogadasz się w Sosnowcu?
Pytanie 1 z 10
Ferdymanka to po zagłębiowsku: