Zorza polarna rozświetliła niebo nad regionem i Polską
Noc z 19 na 20 stycznia zapisała się w pamięci tysięcy mieszkańców województwa śląskiego i niemal całej Polski. Na niebie pojawiła się potężna zorza polarna – zjawisko, które zwykle kojarzone jest z Arktyką, Skandynawią lub Islandią, a tym razem było widoczne gołym okiem nawet z miast.
Kolorowe łuny, pionowe słupy światła i pulsujące struktury pojawiły się tuż po zmroku i utrzymywały się przez wiele godzin. Dla wielu obserwatorów była to najintensywniejsza zorza, jaką kiedykolwiek widzieli w Polsce.
O rozwoju sytuacji na bieżąco informował Maciej Dunst – fotograf i popularyzator astronomii, prowadzący profil Prognozy i alarmy zorzowe dla Polski. Już wieczorem jego wpisy wywołały prawdziwą mobilizację miłośników nocnego nieba.
– Zorza jest POTĘŻNA i rośnie z każdą minutą!!! Wszyscy na dwór!!! – pisał o godz. 22:05.
Kilka minut wcześniej, o 21:40, ogłoszony został alert dla całego kraju. Prognozy wskazywały, że zjawisko może być widoczne praktycznie wszędzie – od Pomorza po południe kraju.
Polecany artykuł:
Ekstremalne parametry wiatru słonecznego
To, co wydarzyło się tej nocy, miało wyjątkowe podłoże fizyczne. Do Ziemi dotarła potężna chmura plazmy wyrzucona ze Słońca – tzw. CME (koronalny wyrzut masy). Jej prędkość mogła przekraczać 1300 km/s, a parametry pola magnetycznego były rekordowe.
– BT sięga 90 nT, co oznacza, że to najsilniejsza chmura magnetyczna w historii pomiarów – informował Dunst około godziny 23:15.
Co ciekawe, zorza tej nocy powstawała nie w klasyczny sposób, czyli poprzez rekoneksję pól magnetycznych, lecz głównie wskutek ekstremalnego ciśnienia wiatru słonecznego.
– Parametr BZ jest dodatni, a mimo to zorza jest świetnie widoczna gołym okiem – to rzadko spotykana sytuacja – tłumaczył fotograf.
W Śląskiem zorza była widoczna zarówno na terenach wiejskich, jak i z obrzeży dużych miast. Świadkowie relacjonowali zielone, różowe i purpurowe łuny, które momentami przypominały świetlne zasłony lub pulsujące łuki rozciągające się nad całym horyzontem.
Media społecznościowe wypełniły się zdjęciami z Katowic, Gliwic, Rybnika, Częstochowy czy Beskidów. Wielu obserwatorów przyznawało, że wyszło „tylko na chwilę”, a spędziło na mrozie kilkadziesiąt minut, nie mogąc oderwać wzroku od nieba.
Zobaczcie zorze, które pojawiły się na niebie w wielu miejscowościach w Śląskiem.
Najlepsze za nami, ale noc przejdzie do historii
Około godziny 1:00 w nocy Maciej Dunst poinformował, że najintensywniejsza faza zjawiska prawdopodobnie już minęła.
– BZ od ponad dwóch godzin trzyma się na bardzo silnie północnym kierunku. Najlepsze mamy już za sobą, choć pozostałe parametry są wybitnie dobre – napisał, dodając z uśmiechem, że czas iść spać.
Choć zorza stopniowo słabła, noc z 19 na 20 stycznia bez wątpienia przejdzie do historii jako jedna z najbardziej spektakularnych zorzowych nocy widocznych z Polski. Dla wielu osób była to pierwsza w życiu okazja, by zobaczyć to niezwykłe zjawisko bez wyjazdu za koło podbiegunowe.
Eksperci przypominają, że obecnie Słońce znajduje się w maksimum swojej aktywności, co oznacza, że podobne zjawiska mogą jeszcze powrócić. Jedno jest pewne – tej nocy polskie niebo pokazało swoje najbardziej kosmiczne oblicze.
Czym jest zorza polarna?
Zorza polarna to zjawisko świetlne powstające w górnych warstwach atmosfery, gdy naładowane cząstki wiatru słonecznego zderzają się z atomami tlenu i azotu.
Strumień tych cząstek jest kierowany w okolice biegunów przez ziemskie pole magnetyczne, a energia uwalniana podczas zderzeń objawia się jako kolorowe smugi, łuki i „kurtyny” światła na nocnym niebie. Najczęściej zorza przybiera barwy zielone, czerwone i fioletowe, a jej intensywność zależy od aktywności Słońca oraz siły burz geomagnetycznych.