Kopalnia Budryk jest jedyną kopalnią JSW, która sprzedaje węgiel indywidualnym odbiorcom. Kiedy rozpoczął się proces zapisywania na sprzedaż węgla, do Budryka były naprawdę długie kolejki, a lista tak długa, że sprzedaż i przekazanie węgla trzeba było rozłożyć na kilka tygodni. I tak też się stało, przy czym z miesiąca na miesiąc coraz mniej osób, które zapisały się na węgiel, po niego faktycznie przychodziło.
W listopadzie - jak podaje RMF FM, węgla nie odebrało 60 oczekujących, w grudniu było to kolejnych 85. Z czego wynika taka sytuacja? Prawdopodobnie ze zmian cen na rynku, jak również tego, że za sprzedaż węgla wzięły się również samorządy.
- Szacujemy, że z zakupu węgla zrezygnowało około 1000 osób. Taka sytuacja trochę nas zaskoczyła. Początkowo na spóźnionego klienta czekaliśmy dwa dni. Teraz po jednym dniu taka osoba zostaje wykreślona z kolejki. Oczywiście w sytuacjach losowych, np. "chorobie", staramy się być elastyczni - mówi Tomasz Siemieniec, rzecznik prasowy JSW przy okazji apelując do klientów, którzy pobrali numerki, aby byli w stałym kontakcie z kopalnią Budryk, bowiem w zaistniałej sytuacji będą mogli pobrać węgiel wcześniej, niż wyznaczono. - Klientów, którzy zrezygnowali z zakupu węgla, również prosimy o kontakt. Takie informacje pomogą nam znacznie usprawnić sprzedaż.
Warto wspomnieć, że jesienią kolejki po węgiel w Budryku były bardzo duże, a na liście zapisanych było ok. 3 tysiące osób. Obecnie węgiel wydawany jest 1309 osobom znajdującym się na liście.