Sprawa morderstwa Katarzyny Z. i uniewinnienie Roberta Janczewskiego
Historia, w którą został uwikłany, mrozi krew w żyłach. Na początku 1999 r. w rzece Wiśle natrafiono na fragmenty ludzkiej skóry. Zidentyfikowano je jako szczątki Katarzyny Z. – studentki, która zaginęła w listopadzie 1998 r. Pierwotnie, w 2000 r., postępowanie zakończyło się umorzeniem z braku możliwości ustalenia sprawcy. Śledczy wrócili do sprawy dopiero po 12 latach. Działania prokuratury doprowadziły do wskazania podejrzanego. W 2017 r. Robert Janczewski został aresztowany, oskarżony o morderstwo oraz zbezczeszczenie zwłok. Trafił do aresztu tymczasowego, gdzie przyznano mu status więźnia niebezpiecznego, co oznaczało wyjątkowo surowe rygory.
Polecany artykuł:
Uniewinnienie Roberta Janczewskiego. Walka o odszkodowanie w sądzie
Przełom nastąpił w 2024 r., gdy Sąd Apelacyjny orzekł o uniewinnieniu Roberta Janczewskiego. Niedawno Sąd Najwyższy odrzucił kasację wniesioną przez prokuraturę, ostatecznie kończąc postępowanie karne. Obecnie przed Sądem Okręgowym w Katowicach toczy się proces cywilny, w którym Janczewski domaga się 22,5 mln zł zadośćuczynienia. Dzisiejsza, druga już rozprawa, odbyła się po dłuższej przerwie. Czas ten był niezbędny do zgromadzenia dokumentacji z różnych instytucji, o co wnioskował sąd.
Utajnione zeznania Roberta Janczewskiego
To był niezwykle wyczerpujący dzień dla Janczewskiego, który musiał opowiedzieć o dramatycznych przeżyciach z okresu osadzenia. Zanim jednak padły pierwsze słowa, sąd przychylił się do wspólnego wniosku stron i wyłączył jawność przesłuchania. Przedstawiciele mediów zostali poproszeni o opuszczenie sali. Przesłuchanie poszkodowanego i odpowiedzi na pytania trwały wiele godzin. Ze względu na zły stan zdrowia mężczyzny, który porusza się z dużym wysiłkiem przy użyciu kul, sędzia pozwolił mu zeznawać w pozycji siedzącej.
Pełnomocnik Roberta Janczewskiego zabiera głos
Po zakończeniu posiedzenia Robert Janczewski odmówił komentarza dla mediów. Głos zabrał jego reprezentant prawny, mec. Łukasz Chojniak.
- Dzisiejszy dzień był najtrudniejszy, zdecydowanie, w tej sprawie oczywiście. Przez te siedem ponad lat tymczasowego aresztowania każdy dzień to była gehenna, każdy dzień to był dramat, a dziś trzeba było do tego wrócić, żeby sądowi o tym opowiedzieć - mówił po rozprawie mec. Łukasz Chojniak, pełnomocnik Roberta Janczewskiego. - Robert mierzy się z ogromnymi problemami, związanymi z tym, co się wydarzyło w areszcie śledczym. Mierzy się ze skutkami tego aresztowania. Stąd jest mu bardzo trudno o tym opowiadać. Dziś sąd zdecydował, że zeznania złoży z wyłączeniem jawności. Chodziło o to, by w możliwie najlepszych warunkach zrelacjonować to, co go spotkało. Dla mnie jako pełnomocnika to był bardzo trudny dzień. Wiedziałem oczywiście, co spotkało mojego klienta, ale słuchanie tego to jest bardzo bolesna chwila. Bardzo żałuje, że w tym kraju człowiek niewinny ponad siedem lat był w bardzo ciężkich warunkach w areszcie śledczym. Cytowałem na sali sądowej fragmenty uzasadnienia postanowienia Sądu Najwyższego o oddaleniu kasacji. Jestem wstrząśnięty tym uzasadnieniem. Sąd nazwał po imieniu, to co się działo w tej sprawie. Ten bezmiar niesprawiedliwości, krzywdy, która spotkała Roberta Janczewskiego. Mam przekonanie, że gdyby Robert trafił na osobę, która obiektywnie spojrzałaby na jego sprawę, gdyby w tej sprawie nie było manipulacji, przeinaczeń, nadinterpretacji, dostrzegania czegoś, czego nie ma w aktach sprawy, to może ta tragedia nigdy by się nie wydarzyła. Najgorsze jest to przekonanie, że tego wszystkiego można było uniknąć. Dziś oczekujemy tego, i to nie jest żadna prośba, to jest zwykłe ludzkie oczekiwanie, że ta krzywda zostanie zrekompensowana. Jeżeli państwo skrzywdziło człowieka niewinnego, to winne jest zadośćuczynienie - dodawał z przekonaniem mecenas Chojniak.
Biegli ocenią stan zdrowia po 7 latach w celi
W kolejnym etapie procesu zaplanowano powołanie ekspertów z różnych specjalizacji. Ich oceny będą kluczowe dla sprawy. Biegli mają za zadanie określić, w jakim stopniu siedem lat w więzieniu zrujnowało zdrowie Janczewskiego.
– Pamiętajmy, że to nie jest tak, że jak się zatrzasną za nami mury zakładu karnego, to wszystko już wraca do normy i jest super. Nie jest super i pewnie nigdy nawet nie będzie dobrze. Skala zdewastowania zdrowia jest ogromna. Dziś mój klient musi poruszać się o kulach, a w dniu, w którym dokonano jego zatrzymania, jeszcze tego samego dnia, jeździł na rowerze. Ktokolwiek twierdzi, że w areszcie śledczym jest możliwa pełna opieka medyczna, nie ma pojęcia o czym mówi – podkreślił mec. Chojniak.
O powołanie biegłych wnioskuje również prokuratura. – Skłaniamy się ku akceptacji wniosku pełnomocnika drugiej strony, by powołać zespół biegłych. To jest najważniejszy krok. Prokuratura składała również dodatkowe wnioski dowodowe. Czekamy na ich rozpoznanie – przekazała prokurator Magdalena Mączka-Smelcerz.