Wszyscy zastanawiali się kto jest ich autorem i czemu akcja ma służyć. Okazało się, że znaki ustawił Seb Pisiul z grupy ekoterroryści z Mysłowic, który widząc na drogach martwe zwierzęta postanowił spróbować je w jakiś sposób ratować.
- Jeździłem dużo, do pracy, z pracy, widziałem martwe zwierzęta na drogach. To szok, że tyle zwierząt ginie. Postanowiłem coś z tym zrobić. Miałem robić szablony, ale zaczęły mi się rozmazywać. Stwierdziłem jednak, że to musi być coś troszkę dziecięcego, żeby było ładne, no i namówiłem do tego syna i zaczął ze mną malować te pierwsze sztuki - powiedział nam organizator akcji Seb Pisiul.
Aby kierowcy bardziej przejęli się losem potrącanych przez samochody zwierzaków, otrzymały one imiona. Każdy jeż ma imię zaczynające się na literę "J", a dzik na literę "D". Do tej pory powstało 20 tabliczek. W planach są kolejne. Pojawią się na nich też inne zabijane na drogach zwierzęta np wiewiórki.
Mysłowicka akcja spotkała się z dużym zainteresowaniem internautów z całej Polski, którzy już zapowiadają, że podobne tabliczki pojawią się w ich miastach.
Masz dla nas ciekawy temat lub wystrzałową nowinę? Napisz do nas na adres [email protected]. Czekamy na zdjęcia, filmy i gorące newsy z Waszej okolicy!"