Zatrzymania po awarii kolei w Katowicach
W czwartek, 17 września, śledczy z Prokuratury Rejonowej Katowice Południe oficjalnie rozpoczęli dochodzenie dotyczące paraliżu systemu odpowiedzialnego za kierowanie pociągami. Służby szybko podjęły działania i ujęły dwie osoby mogące odpowiadać za to zdarzenie, którymi okazali się 50-letni obywatele naszego kraju.
Funkcjonariusze zaplanowali już kolejne kroki, a przesłuchania i pozostałe czynności z ujętymi osobami odbędą się w ten piątek.
Jak przekazał Polskiej Agencji Prasowej wiceszef rejonowej prokuratury, Dawid Szulik, postępowanie dotyczy bezpośredniego zamachu na kluczowe elementy infrastruktury kolejowej, co reguluje artykuł 254a polskiego Kodeksu karnego.
Warto podkreślić, że podejrzani mają już na swoim koncie prawomocne wyroki za działania wymierzone w cudze mienie. Za obecne przewinienia kodeks przewiduje karę, która może wynieść od pół roku do nawet ośmiu lat pozbawienia wolności.
Skutki awarii sterowania ruchem na Śląsku
Środowy incydent wywołał prawdziwy chaos komunikacyjny, ponieważ między godziną 3:00 a 5:00 rano pociągi na głównej stacji w Katowicach w ogóle nie kursowały. Następnie, aż do godziny 11:00, odprawa podróżnych odbywała się w mocno zredukowanym trybie.
Konsekwencje były gigantyczne, gdyż 649 składów zanotowało łącznie ponad 13 tysięcy minut opóźnienia, co daje 21 godzin postojów. Dodatkowo przewoźnicy musieli całkowicie skreślić z rozkładu 44 pociągi, a 32 kolejne zakończyły bieg przed stacją docelową.
Incydent natychmiast wywołał zaniepokojenie, ponieważ zbiegł się w czasie z rosnącym napięciem na arenie międzynarodowej oraz doniesieniami służb o potencjalnych próbach sabotażu Federacji Rosyjskiej. Na tym etapie śledztwa nie potwierdzono jeszcze, czy ten konkretny akt paraliżu miał charakter zaplanowanej dywersji.
Potężna awaria w Niemczech. Pociągi w całym kraju stanęły na dwie godziny: