Tragiczny pożar w Wodzisławiu Śląskim. Znaleziono ciało
Do pożaru doszło w sobotę wieczorem, 24 stycznia, w budynku wielorodzinnym przy ul. Przemysława 6 na osiedlu Piastów w Wodzisławiu Śląskim. Zgłoszenie o zdarzeniu wpłynęło do służb ratunkowych o godz. 21.53. Z mieszkania na siódmym piętrze wydobywały się płomienie oraz gęste kłęby dymu, widoczne z dużej odległości.
Po przybyciu na miejsce strażacy potwierdzili, że ogień objął lokal mieszkalny na przedostatniej kondygnacji budynku. Ze względu na intensywne zadymienie i zagrożenie dla mieszkańców natychmiast rozpoczęto akcję gaśniczą oraz ewakuację osób znajdujących się w bloku. Pięć osób, uciekając przed dymem i ogniem, schroniło się na dachu budynku. Strażacy sprowadzili je bezpiecznie na dół klatką schodową.
Jak przekazał st. kpt. Sebastian Bauer, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wodzisławiu Śląskim, z okna mieszkania wydobywały się płomienie i gęsty dym. Ewakuowano cztery osoby z dachu budynku. Dwie z nich doznały obrażeń i zostały przekazane zespołom ratownictwa medycznego.
W związku z dużym zadymieniem cztery dzieci w wieku od 2 do 8 lat, przebywające w sąsiednim mieszkaniu, zostały przewiezione do szpitala w celu wykluczenia zatrucia gazami pożarowymi. Łącznie do placówek medycznych trafiło sześć osób – dwie osoby ewakuowane z zagrożonej części budynku (jedna z poparzeniami, druga z objawami podtrucia dymem) oraz czworo dzieci.
Przyczyna pożaru nie jest jeszcze znana
Po ugaszeniu ognia strażacy przeszukali spalone mieszkanie. W jego wnętrzu odnaleziono zwęglone ciało 63-letniego mężczyzny. Tym samym potwierdzono, że pożar miał tragiczne konsekwencje.
W działaniach ratowniczo-gaśniczych uczestniczyło łącznie 43 strażaków oraz 10 zastępów, w tym wóz operacyjny. Akcja Państwowej Straży Pożarnej zakończyła się o godz. 2.48 w nocy z soboty na niedzielę. Na miejscu nadal pracowała policja, która zabezpieczała teren i patrolowała rejon bloku.
Decyzją inspektora nadzoru budowlanego całe siódme piętro budynku zostało wyłączone z użytkowania. Swoje mieszkania musieli opuścić nie tylko lokatorzy tej kondygnacji, ale także mieszkańcy lokali znajdujących się bezpośrednio powyżej i poniżej miejsca pożaru. Poszkodowani znaleźli tymczasowe schronienie u rodziny i bliskich.
Przyczyna pożaru nie jest na razie znana. Jej ustaleniem zajmie się policja pod nadzorem prokuratury.