Mężczyzna podejrzany o doprowadzenie do tragicznego w skutkach zdarzenia drogowego, w którym zginął 36-letni poseł Łukasz Litewka, opuścił areszt tymczasowy. Zgodnie z decyzją sądu, podejrzany wpłacił wyznaczoną kwotę poręczenia majątkowego, o czym oficjalnie poinformowała Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu.
„W reakcji na pytania o aktualny stan śledztwa w sprawie wypadku, skutkujacego śmiercią posła Łukasza Litewki, informuję, iż podejrzany o spowodowanie tego zdarzenia został dziś zwolniony z tymczasowego aresztowania - wobec wpłaty ustalonej przez sąd kwoty poręczenia majątkowego” - czytamy w komunikacie.
Śledztwo w tej sprawie jest kontynuowane, a organy ścigania skupiają się na szczegółowym odtworzeniu sytuacji na drodze oraz weryfikacji zgromadzonych dowodów. Rzecznik prokuratury podkreślał wcześniej, że na jezdni nie ujawniono żadnych śladów hamowania. Taki stan rzeczy pozwala zakładać różne hipotezy śledcze, włączając w to nagłą utratę panowania nad samochodem lub chwilową nieuwagę osoby siedzącej za kierownicą.
Ważnym elementem policyjnych i prokuratorskich działań jest analiza zabezpieczonych urządzeń mobilnych. Biegli weryfikują, czy tuż przed tragedią kierujący używał smartfona, ponieważ mogło to znacząco opóźnić jego reakcję na niespodziewaną sytuację drogową.
Sosnowieccy śledczy podkreślają, że w tym momencie nie da się definitywnie określić głównego powodu tragedii. Badanych jest kilka niezależnych scenariuszy, a kategoryczne wnioski zostaną sformułowane dopiero po uzyskaniu opinii od wszystkich ekspertów.
Jednocześnie trwają przygotowania do pochówku tragicznie zmarłego 36-latka. Ceremonia o charakterze państwowym odbędzie się 29 kwietnia, a udział w mszy mogą wziąć wszyscy chętni. Bliscy parlamentarzysty poprosili, aby żałobnicy nie kupowali wiązanek i zniczy, a zamiast tego wsparli finansowo wskazane organizacje charytatywne.
Postępowanie prokuratorskie jest w toku. Dalsze kroki prawne zależą wyłącznie od wyników specjalistycznych opinii biegłych.