Morderstwo 87-letniej pani Zuzanny. Oskarżony mówił, że ręce śmierdzą mu krwią. Teraz żąda uniewinnienia

To była makabryczna zbrodnia w Dąbrowie Górniczej. 87-letnia pani Zuzanna zginęła w swoim mieszkaniu w bloku przy ulicy Wybickiego. Starsza kobieta leżała w kuchni w kałuży krwi, a na jej ciele znajdowały się liczne rany. Zabójca zadał jej w sumie 38 ciosów, zostawiając narzędzie zbrodni w szyi ofiary. Po ataku zbiegł z kompletnie zdemolowanego i zrabowanego mieszkania. Dramat rozegrał się w środę, 20 sierpnia 2025 roku.

Brutalne zabójstwo pani Zuzanny. Oskarżony mówił, że jego ręce śmierdzą krwią

Policjanci ujęli Piotra B. kilkadziesiąt godzin po tragedii. Do zatrzymania doszło w lokalu należącym do Krzysztofa P. Okazało się, że podejrzany trzymał w swoim aucie rzeczy skradzione zamordowanej 87-latce. Funkcjonariusze zabezpieczyli klucze do jej lokum oraz akt notarialny. B. trafił do aresztu. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.

W poniedziałek, 19 października, Sąd Okręgowy w Sosnowcu zamknął przewód sądowy w tej głośnej sprawie. Przed sądem stanął ostatni świadek, Krzysztof P. To właśnie w jego towarzystwie Piotr B. pił alkohol, brał narkotyki i bawił się na grillu tuż po zbrodni. P. tłumaczył jednak, że nie jest w stanie przypomnieć sobie detali sprzed kilkunastu miesięcy. W związku z tym sędzia Piotr Horzela przytoczył jego wcześniejsze zeznania z prokuratury, w których opisał, jak oskarżony przyjechał do niego swoim Fiatem Punto.

­ Do garażu przyszedłem po pracy, żeby sobie posiedzieć. Mam tam sprzęt do słuchania muzyki i jak tak sobie siedziałem to około godziny 16:30 zadzwonił do mnie Piotrek i zapytał mnie, gdzie jestem i czy może przyjechać, bo zrobił coś złego, ale powie mi, jak przyjedzie. Jak był już w garażu, to był bardzo pobudzony i zdenerwowany. Widać było, że nie może sobie znaleźć miejsca, chodził nerwowo. Jego koszulka była brudna, miała - moim zdaniem - ślady krwi. Tych zabrudzeń nie było dużo, to były pojedyncze plamki krwi. Na rękach, twarzy oraz nogach i stopach nie widziałem zadrapań czy zabrudzeń. Piotrek praktycznie od razu jak wszedł, to powiedział do mnie: „zaje... człowieka i nie wiem, co mam robić”. Ja byłem w szoku. Zapytałem o szczegóły, ale on nie chciał mi powiedzieć w późniejszej rozmowie. Powiedział jeszcze tylko, że „wjeb... nóż człowiekowi”. Piotrek się mył u mnie w garażu. Mył dokładnie ręce oraz twarz. Cały czas mówił że, śmierdzą mu ręce krwią. Nawet po umyciu rąk, wąchał je i mówił, że nadal śmierdzą krwią - świadek potwierdził, że odczytane zeznania są prawdziwe i opuścił salę rozpraw.

Prokuratura żąda dożywocia dla Piotra B.

Następnie sędzia oficjalnie zakończył postępowanie dowodowe, po czym nadszedł czas na mowy końcowe. Oskarżycielka publiczna, Agata Bronowska-Garncarz, zażądała dla mężczyzny dożywocia za zabójstwo kwalifikowane z uwagi na jego okrucieństwo.

W moje ocenie to jest obraz upadku moralnego, bezwzględności i dehumanizacji

– zaznaczyła prokurator, dodając:

Oskarżony dokonał strasznego, potwornego czynu i - w mojej ocenie - nic nie jest w stanie tutaj oddać, ani bezmiaru cierpienia samej pokrzywdzonej, ani straty, którą ponosili najbliżsi członkowie rodziny pokrzywdzonej. B. odebrał życie 87-letniej Zuzannie, która była seniorką roku i miała pełne prawo do tego, żeby dożyć do końca swoich dni w spokoju, w poczuciu bezpieczeństwa i godności, co zostało jej przez oskarżonego odebrane. Zamiast tego, we własnym domu, który powinien być azylem, spotkała ją śmierć ze strony osoby, którą znała. Była to osoba należąca do kręgu osób najbliższych, bo Piotr B. to był mąż rodzonej wnuczki pokrzywdzonej. Pokrzywdzona wpuściła za próg swojego mieszkania, nie spodziewając się z jego strony niczego złego. To zdarzenie nie było jakimś wypadkiem, była to najzwyczajniej w świecie egzekucja ze strony Piotra B. na 87-letniej pokrzywdzonej. Należy zaznaczyć, że oskarżony zadał pokrzywdzonej 38 ciosów nożem. Należy tutaj wyobrazić sobie tą sytuację, że oskarżony podniósł tę rękę uzbrojoną w nóż kuchenny 38 razy. 38 razy uderzał w ciało seniorki. I każdy z tych ciosów to była tak naprawdę potworna decyzja o tym, żeby zadać ofierze ból, zadać jej cierpienie. Oskarżony okazał się osobą absolutnie pozbawioną jakichkolwiek wyższych uczuć. W mojej ocenie w tej sprawie nie ma absolutnie żadnych okoliczności łagodzących. I w mojej ocenie, czyn oskarżonego można określić jako zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Zadał ofierze więcej cierpienia, niż wymagał czyn polegający na odebraniu komuś życia

Zaraz po niej przemawiał mecenas Marcin Duda, reprezentujący syna zamordowanej Zuzanny, Stanisława Spicha. Prawnik w pełni zgodził się z oskarżycielką publiczną w kwestii winy i wysokości kary. Zaznaczył jednak, że dodatkowo domaga się finansowej rekompensaty dla swojego klienta.

Zgromadzony w sprawie materiał dowodowy oraz opinia psychologa potwierdza zakres rozstroju zdrowia psychicznego pana Stanisława Spicha. Nie jestem w stanie określić, jak jest ogromny. Jest niewyobrażalny. Relacje pana Stanisława Spicha z rodziną, z tragicznie zmarłą panią Zuzanną były bardzo duże, o czym też pan Stanisław Spich tutaj zeznawał w trakcie procesu. Dlatego też wysoki sądzie przychylam się do stanowiska prokuratora w zakresie wymiaru kary. Natomiast w zakresie zadośćuczynienia wnoszę o zasądzenie na rzecz pokrzywdzonego kwoty 165 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę

Oskarżony o zbrodnię w Dąbrowie nie przyznaje się do winy. Obrona chce uniewinnienia

Obrońca z urzędu Piotra B., mecenas Marzena Tomasik-Baprowska, stanęła na stanowisku, że sąd nie dysponuje twardymi dowodami wskazującymi na winę jej klienta.

Rolą wymiaru sprawiedliwości jest między innymi to, by nie ulegać żadnym naciskom, również naciskom mediów. Rolą sądu jest, by zachował chłodną analizę faktów i pełną obiektywność. W tej sprawie jest cały szereg nie dających się usunąć wątpliwości. Na narzędziu zbrodni brak jest jakichkolwiek śladów oskarżonego. Ślady na odzieży pojawiły się, gdy - jak wyjaśniał oskarżony - wszedł do jej mieszkania, zobaczył martwą już panią Zuzannę i sprawdzał jej puls. Jeśli oskarżony miałby zadać pokrzywdzonej ponad 30 cisów, to musiałby mieć na ubraniu wiele dużych plam krwi, a nie nieliczne i małe, jak zeznawał Krzysztof P. Oskarżony nie należy do osób agresywnych. Świadczą o tym zeznania jego żony oraz córki. Świadczy o tym również zebrany wywiad środowiskowy. Uważam, że brak jest dowodów na winę oskarżonego i wnoszę o uznanie go za niewinnego

Jako ostatni przemówił sam oskarżony. Piotr B. przeprosił w sądzie wyłącznie swoją żonę i córkę.

Nie zrobiłem tego. Jestem niewinny. Proszę sąd o sprawiedliwy wyrok. O uniewinnienie - stwierdził oskarżony.

Decyzja sądu w tej sprawie ma zapaść 2 listopada.

Zabił seniorkę rodu z wyjątkowym okrucieństwem. Stanął przed sądem
Sonda
Czy sądy w Polsce wydają sprawiedliwe wyroki?

ROLKI